Tragiczna "zima stulecia" w Polsce. Zamknięte szkoły, pęknięte szyny, brak wody
Zima, która rozpoczęła się w 1928 roku, była jedną z najcięższych i najzimniejszych w historii Polski – tak wynika z zapisków, które przetrwały. W wielu miastach temperatury spadły poniżej -40 st. Celsjusza. To doprowadziło do paraliżu kolei, a także innych utrudnień.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były najniższe temperatury podczas zimy 1929 w Polsce.
- Dlaczego zima 1929 była trudniejsza od zimy 1987 w Polsce.
- Co spowodowało brak węgla i wody podczas tej mroźnej zimy.
- Które problemy były najtrudniejsze do przezwyciężenia w 1929 roku.
To była najbardziej mroźna zima w historii Polski. Rekordowe temperatury
Często „zimą stulecia” określa się w Polsce tę z 1987 roku. To prawda – ówczesny styczeń był wyjątkowo mroźny. W wielu regionach kraju utrzymywały się temperatury poniżej -10 st. Celsjusza.
Niewiele osób ma jednak świadomość, że zima, która rozpoczęła się w 1928 roku, była jeszcze trudniejsza. W pamięci szczególnie zapisał się luty 1929 roku. Przyniósł bowiem rekordowe spadki temperatury. W kilku miejscowościach (Żywiec, Olkusz, Poronin) odnotowano wówczas temperatury sięgające poniżej -40 st. Celsjusza. 11 lutego 1929 roku w Siedlcach odnotowano z kolei -41 st. Celsjusza. Do dziś to najniższa temperatura, jaką kiedykolwiek oficjalnie zanotowano w Polsce. Dane rejestrowały wówczas stacje Państwowego Instytutu Meteorologii.
Brak węgla i wody. Niektórzy tej zimy nie przetrwali
Na czas mrozów szkoły zostały zamknięte – rodzice bali się wysyłać dzieci do placówek. Węgiel szybko stał się produktem deficytowym – zaczęło brakować go nawet w dużych miastach. Ludzie, by utrzymać ciepło w mieszkaniach, domach, palili w piecach, czym tylko się dało – starymi meblami, makulaturą. Transport węgla był niemożliwy – mróz doprowadził do paraliżu kolei i sprawił, że rzeki w tym Wisła i Odra zamarzły. To na dobre zatrzymało transport rzeczny.
W 1929 roku wiele systemów wodociągowych przestało działa z powodu pękniętych od mrozu rur. To utrudniło dostęp do wody pitej. Śnieżyce ocięły od świata wiele miejscowości. Niestety z powodu tragicznych warunków meteorologicznych dochodziło do zgonów – zarówno wśród ludzi, jak i zwierząt. W gazetach z tego okresu można znaleźć dramatyczne opisy.
„Na podstawie szeregu informacji bezpośrednich, telefonów i listów, nabieramy przekonania, że brak koksu w naszem mieście wytworzył sytuację tak niesłychaną, iż wśród szeregu rodzin zapanowały dantejskie wprost co do rozpaczliwej sytuacji sceny, skoro temperatura w mieszkaniach obniżyła się do 8-10 stopni poniżej zera, a rodziny całe przeżywają istną tragedię, żyjąc w pokojach zupełnie nieogrzanych, do których nie można sprowadzić piecyków żeliwnych ze względu na brak odpowiednich możliwości w konstrukcji kominów” – tak sytuację opisywał 15 lutego Dziennik Poznański.
Punktem zwrotnym okazała się druga połowa lutego – wtedy sytuacja zaczęła się nieco poprawiać. Mrozy słabły, jednocześnie dając nadzieję na to, że wszystko wróci do normy. Całkowite zakończenie zimowych utrudnień nastąpiło jednak dopiero w marcu. Wówczas zapanowała odwilż.
Źródło:Radio ZET/Historia.org.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET