Tragiczne doniesienia po wypadku, w którym zginęła znana dziennikarka. Nie żyje kolejna osoba

Mikołaj Pietraszewski
2 min. czytania
17.12.2025 11:30
Obserwuj nas na Google

Nie żyje 62-letni uczestnik wypadku drogowego na Podkarpaciu, w którym na początku września zginęła m.in. Katarzyna Stoparczyk. Mężczyzna kierował samochodem, w które uderzyło auto przewożące znaną dziennikarkę. Prokuratura zamierzała przesłuchać 62-latka, ale nie zdążyła tego zrobić. 

Wypadek
fot. KP PSP Nisko, Michał Woźniak/Dzien Dobry TVN/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do tragicznego wypadku na S19.
  • Co wiadomo o uczestnikach wypadku.
  • Dlaczego kluczowy świadek nie mógł być przesłuchany.
  • Które informacje ujawnia ekspertyza biegłych po wypadku.

Wypadek na S19, nie żyje znana dziennikarka. Nowe doniesienia ws. tragedii

Do wypadku, o którym mowa, doszło 5 września na drodze ekspresowej S19 koło Jeżowego na Podkarpaciu. W białą skodę uderzyła czarna skoda, której pasażerką była znana dziennikarka Katarzyna Stoparczyk. Kobieta zginęła na miejscu, a 57-letni pasażer drugiego samochodu zmarł już w szpitalu. 29-letni kierowca czarnej skody oraz 46-letni drugi z pasażerów białego pojazdu również odnieśli obrażenia, ale lżejsze. Obaj nie są już hospitalizowani.

Piątym z uczestników zdarzenia był 62-letni kierowca białej skody. On został ciężko ranny i przez ostatnie trzy miesiące przebywał w jednym z rzeszowskich szpitali pod opieką lekarzy. Jest stan był na tyle poważny, że koniecznie było wprowadzenie go w stan śpiączki farmakologicznej. 

Redakcja poleca

Niestety, jak przekazał w rozmowie z rzeszowską "Gazetą Wyborczą" prok. Piotr Walkowicz z Prokuratury Rejonowej w Nisku (stolica powiatu, w którym doszło do tragedii), życia 62-latka nie udało się uratować. Wiadomo, że śledczy planowali go przesłuchać, ale z uwagi na jego stan zdrowia, nie było to możliwe. 

"GW" podała również, że przed kilkoma dniami prokuratura otrzymała ekspertyzę biegłych na podstawie materiałów z rejestratorów zamontowanych w obydwu samochodach. - Mamy już ustalenia dotyczące prędkości pojazdów, ich stanu technicznego. Jeszcze w tym roku powołamy biegłych, którzy wydadzą ostateczną opinię w sprawie przyczyn wypadku - tłumaczył prok. Walkowicz. Podkreślił jednak, że więcej szczegółowych informacji nie może na ten moment przekazać. 

Źródło: Radio ZET/rzeszow.wyborcza.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET