Turysta odwiedził Bałtyk poza sezonem. Ceny zwaliły go z nóg. "Zaskoczyłem się"
Do nadmorskich kurortów w ostatnich latach nie bez powodu przylgnęła łatka drogich i niedostępnych dla zwykłych turystów. W niektórych smażalniach ceny posiłku dla jednej osoby potrafią przekroczyć 100 zł. Poza sezonem da się jednak zjeść o wiele taniej, o czym przekonał się turysta, który odwiedził Mielno w październiku. Swoim doświadczeniem podzielił się w liście do redakcji Onetu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmieniają się ceny jedzenia nad Bałtykiem poza sezonem.
- Które praktyki konsumenckie prowadzą do "paragonów grozy".
- Dlaczego warto pytać o gramaturę ryby w nadmorskich restauracjach.
W Mielnie zjesz tanio rybę po sezonie
Ceny nad Bałtykiem rosną z roku na rok. Nie dotyczy to jedynie kosztów zakwaterowania, ale również samego jedzenia. Oczywiście na urlop nad Bałtykiem najwięcej trzeba wydać w wakacje. Przekonała się o tym redakcja RadioZET.pl podczas pobytu w Rewalu. W jednej z popularnych smażalni za zestaw ryby z napojem zapłaciliśmy wówczas blisko 100 zł za osobę.
Okazuje się, że wciąż są jednak miejsca nad Bałtykiem, gdzie można zjeść tanio i smacznie. Oszczędzić można przede wszystkim poza sezonem, kiedy restauracje muszą walczyć o ruch. Zadziwiająco niskim rachunkiem podzielił się czytelnik Onetu, który wysłał list do redakcji. Na atrakcyjne ceny mężczyzna trafił w jednej z restauracji w Mielnie (woj. zachodniopomorskie). "Do smażalni przyciągnęła mnie informacja, że zestaw ze smażonym dorszem zjem za 39 zł. Początkowo spodziewałem się, że na miejscu będzie to wyglądało nieco inaczej i za dodatki dopłacę na miejscu. Miło się zaskoczyłem, gdy okazało się inaczej. Do zamówienia dorzuciłem rosół i piwo bezalkoholowe. Łącznie za wszystko zapłaciłem 64 zł" - pisze turysta.
Turysta zaznacza, że ryba oprócz tego, że była tania, również mu smakowała. Oznacza to, że wciąż są miejsca nad Bałtykiem, gdzie można zjeść za małe pieniądze i na dodatek smacznie. "Krytykiem kulinarnym nie jestem, ale jedzenie smakowało, a żołądek przyjął wszystko z zadowoleniem. Na miejscu obsługa powiedziała do moich znajomych, że w Mielnie nie «zdzierają na jedzeniu». Nie wiem jednak, czy tak jest tylko poza sezonem. W innych smażalniach dałem za rybę znacznie więcej" - dodaje.
Jak nie zapłacić setek złotych za obiad nad Bałtykiem?
Pojawiające się co roku "paragony grozy" znad Bałtyku wynikają z kilku czynników. Oczywiście, ceny w nadmorskich kurortach rosną z roku na rok, na co wpływa m.in. inflacja. Winę częściowo ponoszą również jednak sami klienci, którzy mylą cenę za 100 gramów z kosztami całego posiłku. Warto zawsze zapytać się o gramaturę serwowanej ryby, aby nie musieć zapłacić setek złotych za posiłek o dużej wadze. Najlepiej jest jeść w restauracjach, które z góry informują o cenie za zestaw.
Źródło: Radio ZET/ Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET