"Tykająca bomba" spoczywa na dnie Bałtyku. "Zaczęła tracić szczelność"
W ostatnim czasie dużo mówi się o bezpieczeństwie Morza Bałtyckiego. Jak się okazuje, zagrożeniem dla ekosystemu Bałtyku jest nie tylko obecna działalność człowieka, ale także toksyczne pozostałości zalegające na jego dnie od dekad. Nieusunięte przedmioty pochodzące m.in. z czasu II wojny światowej mogą mieć katastrofalny wpływ na organizmy żyjące w polskich wodach.
- Eksperci alarmują, że zatopiona amunicja z czasów II wojny światowej w Bałtyku stanowi "tykającą bombę", zagrażającą ekosystemowi i bezpieczeństwu ludzi
- Podczas spotkania Konwentu Gospodarczego w Gdańsku omówiono potrzebę neutralizacji substancji chemicznych uwalnianych z rozszczelniającej się amunicji na dnie Bałtyku
- Przedsiębiorcy zaproponowali budowę specjalnej platformy do bezpiecznego wydobycia i neutralizacji broni zatopionych w Bałtyku
Eksperci dyskutowali o zagrożeniach dla Bałtyku
Na temat ekologicznych zagrożeń w Bałtyku rozmawiali eksperci podczas posiedzenia Konwentu Gospodarczego przy Związku Uczelni w Gdańsku im. Daniela Fahrenheita. Ci mówią wprost, że amunicja pochodząca z czasów II wojny światowej stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla ekosystemu polskiego morza. - Po kilkudziesięciu latach obiekty zaczęły tracić szczelność. Środki, które się wydobywają, już teraz powodują degradację środowiska. Naszym zadaniem jest określenie możliwości ich neutralizacji. Politechnika Gdańska od wielu lat prowadzi badania dotyczące monitoringu i ochrony Morza Bałtyckiego. Prowadzimy badania nad pojazdami autonomicznymi, nad systemami neutralizacji związków chemicznych, a także nad zagospodarowaniem odpadów powstałych w wyniku tych działań - mówi cytowana przez Radio Gdańsk prorektor ds. rozwoju Politechniki Gdańskiej Justyna Kucińśka-Lipka.
Na konwencji obecni byli również m.in. lokalni przedsiębiorcy. Ci zaproponowali budowę specjalnej platformy, która pozwoliłaby na bezpieczną utylizację wojennych wraków i amunicji. - Trzeba określić, jaką zbudować platformę, która będzie służyła do wydobycia. Na tej platformie powinna odbywać się także neutralizacja tych substancji - tłumaczy przewodniczący konwentu i prezydent Pracodawców Pomorza Zbigniew Canowiecki. Przedsiębiorcy zaznaczyli również, że projekt budowy platformy powinien być tematem ogólnoeuropejskim, zważywszy na skalę problemu.
"Tykająca bomba" na dnie morza
W czasach I i II wojny światowej produkcja broni i amunicji przekroczyła rzeczywiste zapotrzebowanie. Ogromne ilości niewykorzystanych nabojów, bomb czy granatów były spalane oraz zakopywane. Za najprostszy sposób uznano jednak zatapianie broni w głębokich wodach Bałtyku. "Szacuje się, że na dnie Bałtyku zalega ok. 65000 ton amunicji chemicznej zawierającej od 6000 do 13000 ton bojowych środków trujących. Niestety środowisko morskie przyspiesza procesy rozkładu metalowych pojemników, co skutkuje rozszczelnieniem. Efektem tego procesu jest wydostawanie się szkodliwych substancji do wód Morza Bałtyckiego" - czytamy na stronie Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego.
Rozszczelnienie się amunicji może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla ekosystemu, ale i Bałtyku. W ubiegłych latach zdarzały się przypadki poparzeń związanych właśnie z tym zjawiskiem. Eksperci mówią wprost o zalegającej broni jako o "tykającej bombie", która należy jak najszybciej zneutralizować. "Należy uświadamiać swoje najbliższe otoczenie o tym, że takie coś istnieje i że nie każdy brązowo-pomarańczowy przedmiot na plaży jest bursztynem lub kamieniem. Dzięki rosnącej świadomości społeczeństwa, wzrastają szanse na rozwiązanie tego problemu" - dowiadujemy się na stronie na stronie Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego.
Źródło: Radio ZET/ Radio Gdańsk/ Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET