Ukraińcy uhonorują UPA. Prezydent Wrocławia reaguje. „Moja odpowiedź"

2 min. czytania
21.10.2026 07:56
Obserwuj nas na Google

Rada Obwodowa Lwowa ogłosiła 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza. „Poniżej moja odpowiedź na to" – napisał we wtorek prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, publikując obszerne oświadczenie.

Sutryk
fot. Jacek Szydlowski / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego decyzja o uhonorowaniu UPA wywołała krytykę polskich polityków.
  • Co zawiera oświadczenie prezydenta Wrocławia.
  • Czego prezydent Wrocławia oczekuje od Lwowa w kontekście polsko-ukraińskich relacji.

2027 rokiem UPA. Prezydent Wrocławia wydał oświadczenie

Decyzja ta zapadła we wtorek na plenarnym posiedzeniu Lwowskiej Rady Obwodowej, która jest odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego. Ogłoszenie 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii wywołało lawinę krytyki ze strony polskich polityków. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki podkreślił, że „Polska nieprzerwanie udziela wsparcia Ukrainie”, ale „nie może to jednak oznaczać milczenia wobec gloryfikowania sprawców zbrodni na Polakach”. Z kolei szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że konieczne jest odcięcie się władz Ukrainy od tego stanowiska, a sama decyzja jest nieakceptowalna.

We wtorek po godzinie 22 oświadczenie w tej sprawie opublikował również prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. „Uhonorowanie formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej oraz człowieka, który nią dowodził w okresie masowych mordów, jest moralnie niedopuszczalne. Pamięć o dziesiątkach tysięcy zamordowanych nie może być podporządkowywana doraźnym potrzebom politycznym. Żadna racja stanu nie usprawiedliwia przemilczania takich zbrodni" – napisał prezydent Wrocławia. 

Sutyk: Podtrzymuję krytyczną ocenę

W dalszej części oświadczenia Sutryk podkreślił, że „stanowczy sprzeciw" budzi w nim również niedawne uroczyste pożegnanie we Lwowie byłego żołnierza dywizji Waffen-SS „Galizien". „Nic nie zwalnia organizatorów publicznych uroczystości z odpowiedzialności za ich historyczną i moralną wymowę. Publiczne honory nie mogą opierać się na przemilczaniu niewygodnych faktów z czyjejś biografii" – dodał Sutryk. 

„Lwowska Rada Obwodowa jest instytucją odrębną od władz miasta Lwowa, naszego wieloletniego partnera. Nie przypisuję merowi Andrijowi Sadowemu odpowiedzialności za jej decyzję. Podtrzymuję jednak jednoznacznie krytyczną ocenę jego wcześniejszego udziału w uroczystościach ku czci Stepana Bandery. Z merem Sadowym znamy się od lat, równie długą historię ma współpraca naszych miast, szczególnie istotna od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Będę tego partnerstwa konsekwentnie bronił. Nie oznacza to jednak zgody na przemilczanie kwestii fundamentalnych" – dodał prezydent Wrocławia. 

Redakcja poleca

Zdaniem polityka Ukraina, broniąc swojej suwerenności przed rosyjską agresją, poszukuje w historii symboli narodowego oporu – ale „nie każdy przeciwnik Moskwy zasługuje na pomnik". „Dziesiątki tysięcy obywateli Ukrainy znalazły we Wrocławiu bezpieczeństwo, pomoc i drugi dom. Są częścią naszej wspólnoty. Bronimy ich praw i wspieramy Ukrainę walczącą o przetrwanie. Te więzi zobowiązują do odpowiedzialności również naszych partnerów we Lwowie. Oczekuję, że będą uwzględniać wrażliwość polskich rodzin oraz dobro swoich rodaków, którzy związali przyszłość z Wrocławiem" – dodał Jacek Sutryk.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET