Po „przypałach” mama zabroniła chodzić na akcje. Byłem na spotkaniu Młodzieży Wszechpolskiej
Mateusz Morawiecki i Donald Tusk realizują postulaty, o których Młodzież Wszechpolska mówiła lata temu. Połowa ostrzeżeń z antyunijnej ulotki referendalnej, kolportowanej w 2003 roku się spełniła. Mimo tego młodzi ludzie nie garną się do narodowców. Dlaczego? Oto co usłyszałam podczas spotkania Młodzieży Wszechpolskiej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są kluczowe działania Młodzieży Wszechpolskiej.
- Czy młodzi ludzie są zainteresowani wstąpieniem do MW, mimo kontrowersji.
- Jak wyglądają spotkania Młodzieży Wszechpolskiej.
- Czy i które poglądy MW na Unię Europejską i migrację się sprawdziły.
Ze spraw organizacyjnych. W sobotę (17 października) włączyli się w kontrę do odbywającego się w Lublinie Marszu Równości. Mają zdjęcie, jak przechodzą z banerem „Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina”, które na facebooku cieszy się sporym zainteresowaniem. W czwartek (22 października) pojawią się też na proteście kobiet „Czerwona kartka za aborcję” przed lubelskim ratuszem. A 11 listopada jadą na Marsz Niedpodległości do Warszawy. Koszt? 80 zł. Ale tylko do końca tygodnia, bo później będzie drożej. Za dodatkowej 20 zł można dostać pakiet wlepek.
Wybrałem się na spotkanie organizacyjne Młodzieży Wszechpolskiej w Lublinie. W planie rekrutacja nowych członków, wykład otwarty i integracja. Chciałem się przekonać, czy rosnące sondaże skrajnej prawicy przyciągają młodych ludzi do narodowych i nacjonalistycznych organizacji, z których wywodzą się m.in. wicemarszałek Sejmu Krzyszof Bosak czy zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz. Oto czego się dowiedziałem i kogo zrekrutowali Wszechpolacy.
Policja, wojsko i „przypałowe” akcje. Kto działa w MW?
- Myślałem o CBZC, czyli Centralnym Biurze Zwalczania Cyberbezpieczeństwa. To może być ciekawy kierunek, ale jeszcze parę miesięcy na wybór mam – mówi uczeń klasy maturalnej. Jego kolega zastanawia się nad wojskiem. Ale jest w pięcioletnim technikum, więc czasu na podjęcie decyzji ma znacznie więcej.
W międzyczasie obaj wspominają „akcje”, które przysporzyły im problemów. Chodzi głównie o kontrmanifestacje do Marszów Równości. Jeden z nich mówi, że po ostatnich „przypałach”, kóre zakończyły się wizytą na komendzie mama zabroniła takich działań.
Kilka minut po godzinie 19 dyskusje ustają. - Do hymnu - stanowczo oznajmia jeden z prowadzących spotkanie. Wstaję, licząc na to, że zacznie się od „Mazurka Dąbrowskiego”. Błąd. „Złoty słońca blask dokoła; Orzeł Biały wzlata wzwyż; Dumne wznieśmy w górę czoła; Patrząc w Polski Znak i Krzyż” – zaczynają uczestnicy spotkania. Otwarte spotkanie Młodzieży Wszechpolskiej zaczyna się od słów hymnu tej organizacji „Wielkiej Polski moc to my”. Później jest modlitwa za Ojczyznę.
Na zapowiedź poniedziałkowego (19 października) spotkania trafiłem kilka dni wcześniej na jednej z platform społecznościowych. „Zapraszamy wszystkich młodych Polaków. To my od początku organizujemy Marsz Niepodległości! Byłeś na największej manifestacji patriotycznej w Europie? Chcesz poznać naszych członków i dowiedzieć czym się zajmujemy na co dzień? (…) Przyjdź, poznaj nas i dołącz do nas!! Zapraszamy wszystkich między 15 a 30 rokiem życia.” Choć trzydziestkę skończyłem już dawno, postanawiam się wybrać i sprawdzić, czy młodzi ludzie garną się do Młodzieży Wszechpolskiej. I co organizacja ma im do zaoferowania.
Wszechpolacy cieszą się z zasięgów na fejsie
Typowo jesienny wieczór. Jest ciemno, zimno i siąpi deszcz. Przed niewielkim dworkiem przy ul. Rayskiego 3 słowem „Czołem!” wita mnie czterech młodych mężczyzn. Każdy od razu skraca dystans, podając swoje imię. Zapraszają do środka. Wchodzę do siedziby Klubu Inteligencji Katolickiej. Na piętrze jest biuro poselskie posła PiS Przemysława Czarnka. Ja idę jednak schodami w dół, do niewielkiej sali wykładowej. Zmieści się w niej maksymalnie 50 osób.
W poniedziałkowy wieczór jest ich znacznie mniej. Ostatecznie, zaledwie 10 osób. Wszyscy dobrze się znają, dlatego szef lubelskiego koła Jakub Jeleń od razu zauważa jedyną obcą osobę, czyli mnie. Pyta, dlaczego przyszedłem i skąd dowiedziałem się o spotkaniu. Wszechpolacy zadowalają się wymijającą odpowiedzią.
Po chwili przechodzą do konkretów. Cieszą ich zasięgi postu o kontrmanifestacji do Marszu Równości. Ze statystyk wynika, że dotarł do 15 tys. odbiorców, mimo że tylko podłączyli się do akcji prowadzonej przez środowiska pro-life. Sam marsz nazywają „festiwalem miłości” i „pedaliadą”. Dziwi ich obecność „jakiejś Akcji Socjalistycznych i chyba Czerwonego Frontu”. Sam Marsz Równości uznają jednak za spokojny. Wtrącają, że poza nimi „nie było żadnych prowokatorów”. Inne akcje i wpisy w portalach społecznościowych, mimo że wymagają większego wysiłku, niemal nikogo nie interesują. A tu wystarczyły zaledwie dwa zdjęcia z transparentem. Cóż - algorytmy są bezlitosne.
Teraz szykują się do kolejnej kontrmanifestacji. Tym razem chodzi o pikietę kobiet, które w najbliższy czwartek będą protestowały przeciwko bierności rządu w sprawie restrykcyjnego prawa aborcyjnego. Szczegóły? Dość mgliste, bo podczas dyskusji trudno im ustalić postulaty kobiet. Później jeszcze lista na Marsz Niepodległości w Warszawie i zapowiedź wizyty wicemarszałka Sejmu, lidera Ruchu Narodowego Krzysztofa Bosaka na Lubelszczyźnie. Ma przyjechać tu 7 listopada. W ruch idą dwie kartki. Pierwsza dotyczy zapisów na marsz. Druga to lista zainteresowanych wstąpieniem do Młodzieży Wszechpolskiej. Warunkiem jest młody wiek - między 15 a 30 lat.
Politycy nie słuchali, a dziś realizują ich postulaty
Możemy przechodzić do gościa specjalnego. Do Lublina z półgodzinnym poślizgiem przyjeżdża Marcin Kowalski, w latach 2022-2024 prezes Młodzieży Wszechpolskiej na szczeblu krajowym. Kowalski przewodniczył też sztabowi organizacyjnemu Marszu Niepodległości. O sobie pisze: „Polak, Katolik, Narodowiec, Mąż i Ojciec. Obecnie polityk Ruchu Narodowego i Konfederacji”. Niemal pusta sala mu nie przeszkadza. Kojarzy większość twarzy lokalnych działaczy. W swoim przemówieniu zachęca do działalności w organizacji.
Na początek jednak przyznaje się do błędów. Jednym z nich jest pomoc innemu narodowcowi, Marianowi Kowalskiemu („który się okazał, kim się okazał”) w trzech kolejnych kampaniach wyborczych, w tym prezydenckiej w 2015 roku. Hasło „Silny człowiek na trudne czasy” nie przekonało wyborców. Marian Kowalski dostał 0,52 proc. głosów i zajął 9. miejsce wśród 11. kandydatów.
Marcin Kowalski w Lublinie przyznaje też, że za późno wstąpił do Młodzieży Wszechpolskiej. Miał obawy, bo mainstreamowe media kilkanaście lat temu z powodzeniem obrzydzały tę organizację. Pokazywały „heilujących” działaczy i ostro krytykowały ruch narodowy. To powstrzymało go od wejścia w struktury. Ba, odradzał nawet ich tworzenie w Przemyślu jednemu z kolegów, który podjął się zadania.
Dlaczego dziś zachęca do działania w MW? Bo organizacja o silnym i niezmiennym od lat światopoglądzie narodowym już przed laty przewidziała wiele zjawisk, z którymi dziś boryka się Polska. Polityk przekonuje, że ci, którzy wówczas bagatelizowali problemy, teraz je zauważają. A nawet realizują część postulatów MW.
Spotkanie Młodzieży Wszechpolskiej w Lublinie. Przemawia Marcin Kowalski
Kowalski: ludzie o naszych poglądach byli prześladowani
- Kampania referendalna, związana z referendum o wejściu Polski do Unii Europejskiej to był moment, kiedy Młodzież Wszechpolska z organizacji dość niszowej stała się organizacją ogólnopolską. Jedną z głównych, jeżeli nie najważniejszą siłą, która mówiła „nie” dla Unii Europejskiej. PiS, PO czy PSL byli „za”. Kwestie suwerenności, uzależnienia się Polski od UE, walca światopoglądowego, który będzie stamtąd szedł, już wtedy były przez Młodzież Wszechpolską akcentowane. Jest taka fajna ulotka, która ma 13. albo 14. punktów. Około połowy już się sprawdziło bądź jest w trakcie sprawdzania się - tłumaczy Kowalski.
Przyznaje, że nie było masowego wykupu i wywłaszczania Polaków oraz odbierania im ziemi przez Niemców. Ale już pod kątem światopoglądu, walki z katolicyzmem MW miała rację. Do ulotki jeszcze wrócę.
Z wystąpienia dowiaduję się, że Unia nas szantażuje, niemal nieustannie wprowadzając regułę warunkowości - „daje pieniądze w zamian za coś”.
- Kiedy robiliśmy pierwsze protesty przeciwko imigracji, to byliśmy wariatami, rasistami, ksenofobami. Natomiast te pałki medialne, wtedy biły dużo mocniej. Dzisiaj, kiedy Adam Michnik, Gazeta Wyborcza, TVN i Onet chcą się na nas uwziąć, to my się cieszymy, bo o nas mówią, bo o nas dyskutują. Ale w 2014 to wyglądało jeszcze zupełnie inaczej. Nierzadko ludzie o naszych poglądach byli prześladowani. Rodzice wzywani do dyrektorów, były pogadanki, jakieś tam groźby. Ludzie nawet tracili pracę – wylicza były prezes MW. A jego młodsi koledzy z przejęciem kręcą głowami, choć konkrety nie padają.
Przekonuje też, że 10-12 lat po tych wydarzeniach rząd chwali się deportacjami, szczelnymi granicami. Z kolei Mateusz Morawiecki pokazuje, że jego stowarzyszenie ma plan migracyjny, czyli robi to, co MW postulowała już dawno. Kowalski chwali nawet rozwiązania proponowane przez Morawieckiego. Ale zwraca uwagę na niekonsekwencję byłego premiera, bo gdy rządził, to realizował zupełnie inną strategię.
Podczas wystąpienia wychwalana jest też działalność Romana Dmowskiego i organizowane od kilku lat marsze niepodległości, co nie jest zaskoczeniem. Podobnie tak to, że krytyka spada na Unię Europejską, media oraz rządzących polityków (zarówno z PO jak i PiS), którzy według Kowalskiego robiąc to, co dawno postulowała MW, są hipokrytami.
Sondaże skrajnej prawicy rosną. Młodzieży to nie interesuje?
Gdy przychodzi czas na pytania, na sali zapada cisza. Więc pytam - dlaczego dziś młodzi ludzie nie chcą działać w Młodzieży Wszechpolskiej? Dlaczego skoro tak trafnie przewiduje przyszłość, nie ma tłumów na sali? W duchu zastanawiam się natomiast, dlaczego w dużym mieście na wschodzie kraju, gdzie prawica od lat ma wysokie poparcie w wyborach i sondażach, niemal nikogo nie interesuje taka działalność?
Odpowiedź jest dość prosta. To demografia. Rodzi się znacznie mniej młodych ludzi. Ale też portale społecznościowe, rozluźnienie więzi społecznych, zmiana postaw młodych ludzi, którzy często nawet ze sobą nie rozmawiają, swoje zrobiła też pandemia. Według Kowalskiego napływ ludzi do organizacji odbywa się falami. Były okresy, gdzie w wielu kołach było po kilkadziesiąt działaczy, były takie, że koła trzeba było likwidować. Jeden z działaczy na spotkanie przyjeżdża z Kielc. Jest jedną z zaledwie kilku osób, które tam działają. W Lublinie jest tylko nieco lepiej. Działaczy jest kilkunastu, no może około 20. W szczytowym okresie MW miała nawet ok. 3 tys. członków. Dziś to zaledwie kilkaset osób. Według diałaczy kryzys dotyka jednak wszystkich organizacji młodzieżowych w kraju.
Rekrutacja kończy klapą. W poniedziałkowy wieczór do Młodzieży Wszechpolskiej nie próbował wstąpić nikt nowy. Gdy wykład się kończy, szybko wychodzę ze spotkania. Nie zdaję sobie sprawy, że pomijam jego ważny element. Już na schodach dobiegają do mnie słowa wszechpolskiego hymnu.
Wracam do domu i odnajduję w sieci ulotkę z 2003 roku. Jej twórcą jest Liga Polskich Rodzin, której MW była przybudówką. Punktów jest 12. Czytam, że polski budżet może się załamać z powodu wielkich unijnych składek, czeka nas wzrost bezrobocia, ogromne podwyżki cen żywności, paliwa i leków, upadek małych polskich firm, wprowadzenie podatku katastralnego od nieruchomości, utrata ziem odzyskanych i upadek rolnictwa czy też „legalizacja eutanazji, aborcji, małżeństw homoseksualnych i klonowania dzieci”. Z kolei praca dla Polaków w krajach Unii jest mrzonką, bo rośnie w nich bezrobocie. LPR przestrzega najuboższych przed utratą pomocy socjalnej, likwidacją zasiłków rodzinnych i zamrożeniem waloryzacji rent i emerytur.
Nadal się zastanawiam, które z tych ostrzeżeń po naszym wejściu do UE już się spełniły, a które są w trakcie realizacji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET