W Lubartowie nagle zawyły syreny alarmowe. Wiceszef MON: to wypadek przy pracy
W Lubartowie nad ranem w sobotę zawyły syreny alarmowe. Alarm niedługo potem odwołano, bo nie potwierdzono zagrożenia. Jak przyznał w TVN24 wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, doszło do "wypadku przy pracy".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego uruchomiono syreny alarmowe w Lubartowie.
- Jakie wyjaśnienia podał wiceminister Cezary Tomczyk.
- Co było przyczyną fałszywego alarmu według władz Lubartowa.
Lubartów. Syreny alarmowe zawyły, wiceszef MON tłumaczy
Alarm miał związek z poranną operacją sił powietrznych, wynikającą z ataków rakietowych Rosji na Ukrainę. W sobotę nad ranem Kijów i obwód kijowski zostały zaatakowane rakietami i dronami.
Władze powiatu lubartowskiego wydały przed południem komunikat, w którym poinformowały, że uruchomienie syren alarmowych, do którego doszło około godziny 6, to "błąd spowodowany czynnikiem ludzkim". O sprawę pytany był w "Faktach po Faktach" TVN24 wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. - To był wypadek przy pracy, jak usłyszeliśmy od samorządowców z Lubartowa. Natomiast powiem szczerze, że lepiej dwa razy włączyć syrenę w taki sposób, niż raz nie włączyć, kiedy naprawdę będzie zagrożenie z powietrza - powiedział.
Tomczyk podkreślił, że tego typu incydenty z fałszywymi alarmami zdarzają się "dość rzadko". - Za każdym razem, kiedy pojawia się tego typu sytuacja, myślę, że w ogóle jako społeczeństwo jesteśmy mądrzejsi. Trzeba do alarmów, do syren, czyli do modulowanego dźwięku, podchodzić bardzo poważnie, bo on dotyczy możliwego zagrożenia z powietrza - mówił wiceminister obrony narodowej. Wyjaśnił przy tym, że kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej podzielone jest dyżurami nocnymi tak, aby w razie zagrożenia móc od razu reagować.
Dlaczego w Lubartowie zawyły syreny?
Podinspektor do spraw zarządzania kryzysowego Starostwa Powiatowego w Lubartowie Iwona Bocian-Mazur przekazała w sobotę PAP, że o godzinie 5.30 Powiatowe Centrum Zarządzania odebrało poprzez ogólnopolską, dostępną sieć streamingową informację "o natychmiastowym zagrożeniu z powietrza dla terenu powiatu lubartowskiego". - Udając się na miejsce, gdzie prowadzony jest nasłuch w sieci radiowej ostrzegania, zaczęliśmy nawiązywać kontakt z pracownikami z terenu powiatu lubartowskiego celem uruchomienia syren alarmowych ostrzegających o zagrożeniu – tłumaczyła.
Służby skontaktowały się z Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego, które nie potwierdziło informacji o natychmiastowym zagrożeniu z powietrza. - Komunikat o zagrożeniu był, tylko nie o natychmiastowym zagrożeniu - zaznaczyła Bocian-Mazur. Po tym zweryfikowaniu informacji odwołano alarm. - Tam, gdzie zostały uruchomione syreny ostrzegające, tam również zostały uruchomione syreny odwołujące tenże alarm - powiedziała.
Źródło: Radio ZET/TVN24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET