`

W okolicach Warszawy mogło działać centrum operacyjne rosyjskich dywersantów

4 min. czytania
17.03.2025 17:18
Obserwuj nas na Google

Centrum operacyjne rosyjskich dywersantów na cały region Europy mogło działać w okolicach Warszawy? Takie wnioski można wyciągnąć po komunikacie Prokuratury Generalnej Litwy, który opisuje akt oskarżenia wobec podpalacza centrum handlowego Ikea w Wilnie. Do podpalenia doszło 9 maja 2024 roku. Litewscy śledczy uznają na podstawie zdobytych dowodów jako pewnik, że nieletni wówczas cudzoziemiec działał w zorganizowanej grupie terrorystycznej na rzecz struktur wojskowych i służb bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.

pożar
fot. NORBERT OFMANSKI /REPORTER (zdjęcie ilustracyjne)

 

Rosyjscy dywersanci mieli centrum pod Warszawą?

Z komunikatu wyłania się obraz centrum dowodzenia i logistyki grupy terrorystycznej umiejscowionego w Warszawie. Jest to zgodne z wcześniejszymi nieoficjalnymi informacjami płynącymi ze strony polskich służb specjalnych.

"Oskarżony, który systematycznie gromadził specjalistyczną wiedzę i zdobywał specjalne umiejętności niezbędne do popełniania przestępstw terrorystycznych, jest podejrzany o wjazd do Polski wiosną 2024 roku. Podczas tajnego spotkania w Warszawie on i inna osoba zobowiązali się do podpalenia i wysadzenia w powietrze centrów handlowych na Litwie i Łotwie w zamian za nagrodę w wysokości 10 000 euro. Te akty terroryzmu miały na celu zastraszenie społeczeństwa w obu krajach, nielegalne zmuszenie Republiki Litewskiej, Unii Europejskiej i innych krajów do ograniczenia lub odcięcia wsparcia dla Republiki Ukrainy oraz destabilizację najważniejszych struktur politycznych, gospodarczych i społecznych kraju" – napisali litewscy śledczy.

Dalej w komunikacie Prokuratury Generalnej Litwy można przeczytać: "Oskarżonym zarzuca się, że w ramach ataku terrorystycznego, który był starannie planowany od kilku miesięcy, przybyli do centrum handlowego Ikea wieczorem 8 maja i ukryli mechanizm zapalający z bombą zegarową w jednym z działów, który został aktywowany 9 maja około 4 rano. Po sfilmowaniu pożaru i przekazaniu nagrania, oskarżony wraz z inną osobą, zgodnie z instrukcjami, natychmiast pozbyli się pozostałych zapalników elektrycznych, ubrań noszonych na miejscu zbrodni i innych drobnych przedmiotów, a tej nocy wyjechali wcześniej przygotowanym samochodem do Warszawy, gdzie oskarżony otrzymał BMW 530 jako nagrodę za wykonanie zadania."

Redakcja poleca

Podpalacze działają na zlecenie rosyjskich służb

W sposobie działaniach „litewskiego” dywersanta można znaleźć analogie do metod działania podpalacza warszawskiego centrum budowlanego. Jak czytamy w komunikacie polskiej Prokuratury Krajowej, Białorusin Stepan K., który usłyszał tydzień temu zarzuty ws. dokonania sabotażu na rzecz obcego wywiadu, również „nagrał telefonem swoje działania, aby udokumentować przeprowadzenie aktu sabotażu”.

Łączenie tych dwóch aktów dywersji nie jest przypadkowe. Jak już informowaliśmy w Radio ZET, nieudane podpalenie marketu budowlanego na warszawskim Targówku doprowadziło do ujawnienia siatki dywersantów działających na terenie całej Europy.

W nocy z 13 na 14 kwietnia 2024 r. doszło do wybuchu pożaru w hipermarkecie w okolicy ulicy Radzymińskiej w Warszawie. Pożar udało się szybko ugasić. Przybyli na miejsce strażacy, a później policjanci z Targówka, odkryli sterowane radiowo urządzenia zapalające. Cześć z nich po prostu nie zadziałała. Do akcji włączyli się antyterroryści z Komendy Stołecznej Policji. Okazało się, że nie uległy zniszczeniu nagrania z monitoringu i bardzo szybko udało się odnaleźć wizerunek sprawcy, a także samochód, którym się poruszał.

Rosyjska siatka dywersyjna w Europie

Według naszych rozmówców w tym momencie bardzo ważną rolę odegrał Komendant Główny Policji Marek Boroń i jego doświadczenie pościgowe. Boroń wezwał ekspertów od ścigania przestępców i w tajnym obiekcie policji zorganizował specjalny sztab. Osobiście nadzorował składanie wniosków o włączenie kontroli operacyjnej czyli śledzenie i podsłuchiwanie sprawcy.

Powiadomiono też oficerów łącznikowych policji czeskiej i austriackiej, gdyż sprawca wraz z innymi osobami, z którymi się kontaktował, wyjechał z Polski i uciekał na południe od naszego kraju. Na polecenie ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka zorganizowano specjalną grupę zadaniową złożoną z przedstawicieli Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, która działa do dziś. Do akcji włączyły się wywiady kilku państw europejskich i zaczęło się odkrywanie rosyjskiej siatki dywersyjnej w Europie.

W Polsce udało się złapać w Ząbkach pod Warszawą jednego z liderów całej grupy, który nieświadomy działań namierzających go służb specjalnych, wrócił z Austrii. Informatorzy Radia ZET podkreślają, że w Warszawie i okolicach działało centrum operacyjne rosyjskich dywersantów. Z niego, według naszych rozmówców, mogli się wywodzić zamachowcy na szefa niemieckiej firmy zbrojeniowej Rheinmetall Armina Pappergera oraz sprawcy innych aktów dywersji w całej Europie. Szybkie i skuteczne działanie naszych służb po nieudanej próbie podpalenia hipermarketu budowlanego na warszawskim Targówku udaremniło wiele aktów dywersji i pozwoliło na zatrzymanie siatki osób pracujących dla rosyjskich służb.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET