`

Rosja zbroi kolejnego sojusznika. Budują flotę wojenną, choć nie mają dostępu do morza

3 min. czytania
17.03.2025 13:59
Obserwuj nas na Google

Rosyjska delegacja, przebywająca w minionym tygodniu w Etiopii, zobowiązała się, że pomoże zbudować marynarkę wojenną tego kraju, który jednak nie posiada dostępu do morza. Jednak etiopski rząd od kilku lat usilnie stara się zmienić ten stan rzeczy. A to może mieć konsekwencje dla całego Rogu Afryki.

Kreml zbuduje flotę wojenną dla Etiopii
fot. OLGA MALTSEVA/AFP/East News
  • Rosja zobowiązała się pomóc Etiopii w budowie marynarki wojennej
  • Kreml nie zważa na fakt, iż ten kraj nie ma dostępu do morza
  • Etiopczycy wymianę handlową prowadzą za pośrednictwem Dżibuti

Kreml zbuduje flotę wojenną dla Etiopii

W piątek, podczas wizyty rosyjskiej delegacji w etiopskich bazach morskich w Biszoftu, 45 km na południe od stolicy Addis Abeby, Rosjanie obiecali Etiopczykom, że pomogą im stworzyć flotę wojenną. I to mimo tego, że ten kraj nie ma dostępu do morza.

Rosja podobne obietnice złożyła Etiopii już w 2022 r., ale jej agresja na Ukrainę powstrzymała ich spełnienie. Teraz, jak zapewnił zastępca dowódcy ds. operacji marynarki wojennej Etiopii, komandor Jamal Tufisa, Kreml zobowiązał się pomóc afrykańskiemu krajowi w szkoleniu personelu i "budowaniu potencjału”.

Wcześniej zresztą takie obietnice Etiopczykom złożyła Francja. W 2018 roku prezydent Emmanuel Macron odwiedził ten kraj i podpisał umowę o współpracy obronnej, której głównym punktem było wsparcie odbudowy etiopskiej floty wojennej. Teraz temat wraca, jednak flotę mają budować już nie Francuzi, a Rosjanie.

Dla Kremla to także korzystne rozwiązanie, bo dla Rosjan, którzy utracili bazę w Syrii, posiadanie takowej przy Oceanie Indyjskim, byłoby czymś bardzo korzystnym. Stąd powrót do tematu sprzed trzech lat, który budzi jednak spore kontrowersje.

Zagrożenie dla sąsiednich państw

W przypadku Etiopii zresztą należałoby mówić nie o budowie, a raczej odbudowie marynarki wojennej. Ten kraj dostęp do morza stracił w 1993 roku, kiedy to niepodległość uzyskała Erytrea, wcześniej etiopska prowincja.

Początkowo zresztą Etiopia mogła korzystać z portów nowego sąsiada, jednak wojna między tymi państwami, która wybuchła w 1998 roku, położyła kres temu rozwiązaniu. Rząd w Addis Abebie musiał znaleźć inne rozwiązanie i postawił na innego z sąsiadów – Dżibuti. Jednak, jak szacował w 2024 roku Jędrzej Czerep z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, koszty tranzytu sięgały 1,5 mld dol. Rocznie, co stanowiło ok. 10% etiopskiego budżetu.

Liczące 130 milionów mieszkańców państwo sięgnęło po instrument, którym zręcznie posługuję się Rosja, czyli po groźby. Premier Etiopii Abiy Ahmed jeszcze w 2023 roku w swoim transmitowanym przez telewizję przemówieniu stwierdził, że Morze Czerwone to "naturalna granica” jego kraju, a dostęp do morza nazwał "kwestią egzystencjalną”. Nic więc dziwnego, że wzbudził tym obawy Erytrei, Dżibuti i Somali, które obawiały się agresji ze strony Etiopii.

Uznanie Somalilandu

Dla Somalii zresztą te obawy okazały się po części słuszne, bo Etiopia podpisała umowę tzw. protokół ustaleń z samozwańczą republiką Somalilandu, czyli zbuntowaną częścią Somalii, dotyczący możliwości korzystania z jednego z jej portów w zamian za uznanie tego quasi-państwa.

Somalijczycy uznali to za wrogi akt. Poparcie dla tego kraju wyraziły Stany Zjednoczone, Unia Europejska, a także będący w konflikcie z Etiopią Egipt. To na jakiś czas nieco ostudziło działania Addis Abeby, ale jak się wydaje, nie do końca.

Redakcja poleca

Płynące z Moskwy obietnice o pomocy w stworzeniu floty wojennej w Etiopii zdają się przypominać i ambicjach tego leżącego w Rogu Afryki kraju. Rosjanie z kolei widzą w Etiopczykach kolejnego potencjalnego sojusznika i szansę na swój przyczółek w tym regionie świata. I nie przeszkadza im, że Etiopia nie ma, jeszcze, dostępu do morza.

Sami zresztą w przeszłości przekonali się, że i takie kraje potrafią mieli groźną flotę. W 1918 roku przegrali bitwę z Czechosłowacką Marynarką Wojenną, dla której zresztą była to jedyna bitwa w historii.

Źródło: Radio ZET/PISM/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET