Ekstremalny wyczyn. Jaan Roose przeszedł po linie między najwyższymi budynkami w Polsce
W niedzielę 31 maja o godzinie 9.35 w Warszawie Estończyk Jaan Roose z sukcesem zakończył próbę przejścia po linie między dwoma najwyższym budynkami w Polsce. Wszystko w ramach wydarzenia Red Bull Linia Czasu. - Przełamujemy granice, musimy opanować zarówno głowę, jak i ciało, natomiast nie ryzykujemy życia - zapewnia w rozmowie z RadioZET.pl slackliner i komentator tego wydarzenia Filip Oleksik.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie budynki zostaną połączone taśmą podczas wydarzenia Red Bull Linia Czasu.
- Dlaczego warunki pogodowe są wyzwaniem dla slacklinera na dużej wysokości.
- Co sprawia, że slackline jest bezpieczną dyscypliną mimo ekstremalnych warunków.
Red Bull Linia Czasu w niedzielę w Warszawie
Przeszłość spotkała się z teraźniejszością na wysokości 43. piętra. Legendarny Zegar Milenijny na PKiN oraz taras najwyższego budynku w Polsce, Varso Tower, zostały połączone taśmą. Wybitny ekstremalny sportowiec Jaan Roose pokonał ten dystans nad głowami Warszawiaków.
Zobacz, jak wyglądało przejście Jaana Roose'a nad Warszawą. Nagranie na profilu Red Bulla na Facebooku.
Czołowy slackliner świata dokonał pierwszego w historii przejścia po taśmie (highline) pomiędzy dwoma najwyższymi budynkami w Polsce. Taśma została rozwieszona na wysokości 180 metrów, co odpowiada 43 piętrom. Wydarzenie rozpoczęło się po godzinie 9.00. Pierwotnie start zaplanowano na godzinę 8.00. W związku z warunkami pogodowymi przejście zostało opóźnione o kilkadziesiąt minut. Śmiałek ukończył swoją próbę po około 30 minutach. Transmisję można było śledzić m.in. na facebookowym profilu Red Bulla oraz na stronie RadioZET.pl.
Jaan Roose
Roose rozpoczął przejście spod Zegara Milenijnego na fasadzie PKiN, a zakończy na tarasie Varso. To jednocześnie ekstremalne wyzwanie sportowe i symboliczne połączenie „starej” i „nowej” Warszawy.
Pogoda może płatać figle
Jak mówił w rozmowie z RadioZET.pl slackliner i komentator tego wydarzenia Filip Oleksik, połączenie taśmą budynków znanych chyba każdemu Polakowi to projekt na skalę światową, a przygotowania do niego trwały miesiącami. - Polskie środowisko slackline marzyło o tym od lat. Tym razem przejścia nie dokona Polak, jednak jestem przekonany, że ten projekt to kamień milowy w historii naszego sportu i że otworzy nam drogę do podobnych akcji w przyszłości - dodał.
Taśma do przejścia gotowa
Największą trudnością dla Roose’a były warunki pogodowe, a w szczególności wiatr, który na wysokości prawie 200 metrów jest kilkukrotnie silniejszy niż na ziemi. - To właśnie ten czynnik sprawi, że przejście może być naprawdę trudne nawet dla tak doświadczonego zawodnika jak Jaan Roose. Wiele można wytrenować: wytrzymałość, koncentrację, opanowanie lęku. Wymaga to wielu lat ciężkiej pracy. Jednak to właśnie umiejętność radzenia sobie z czynnikami, na które zawodnik nie ma wpływu, czynią go prawdziwym mistrzem dyscypliny - ocenił Oleksik.
Ekstremalna, ale bezpieczna
Choć przejście Roose’a w ramach Red Bull Linia Czasu odbyło się będzie na wysokości 43. piętra, to jak przekonywał Oleksik, wszystko było w pełni bezpieczne.
- Slackline to dyscyplina ekstremalna, ale bezpieczna - mówił komentator. - Przełamujemy granice, musimy opanować zarówno głowę, jak i ciało, natomiast nie ryzykujemy życia. Każdy element jest niezwykle wytrzymały, taśma ma aż cztery tony wytrzymałości. Jaan podczas przejścia przywiązany jest do taśmy, po której idzie, przy pomocy liny wspinaczkowej, a na sobie ma specjalistyczną uprząż. Gdyby podczas przejścia spadł, znajdzie się około dwóch metrów pod taśmą. W takiej sytuacji przy pomocy odpowiednich technik jest w stanie wejść z powrotem na linę i kontynuować przejście - dodał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET