Troje dzieci zamkniętych w nagrzanym aucie. Dramatyczna akcja służb w Warszawie
Strażnicy miejscy dostali zgłoszenie o trojgu maluchów, które zostały pozostawione w zamkniętym, nagrzewającym się samochodzie w ścisłym centrum Warszawy. Zanim wybili szybę, na miejscu pojawiła się matka dzieci. Twierdziła, że wyszła "tylko na chwilę". Nie była wymagana hospitalizacja.
Troje dzieci pozostawiono w poniedziałek 19 czerwca po południu w zamkniętym samochodzie przy ulicy Sienkiewicza w Warszawie. Stołeczni strażnicy miejscy otrzymali pilne zgłoszenie o dzieciach zamkniętych w aucie. Natychmiast ruszyli na miejsce.
- Dwoje dzieci siedziało z tyłu, jedno z przodu w foteliku. Drzwi mazdy były zamknięte. Widać było, że są bardzo spocone, mimo że w jednym z okien pozostawiono wąską na kilka milimetrów szczelinę – powiedział we wtorek starszy inspektor Paweł Osiadacz.
Warszawa. Dzieci zamknięte w nagrzanym aucie. "Tylko na chwilę"
Strażnicy próbowali przekonać dzieci, żeby otworzyły drzwi od środka, ale były wystraszone i w stresie nie reagowały na prośby. Na miejsce równolegle ze strażnikami przyjechali też policjanci. Gdy wspólnie zdecydowali, że wybiją szybę, do auta podeszła jego właścicielka i otworzyła drzwi.
Dzieci zostały wyniesione z rozgrzanego auta, a na miejsce wezwano karetkę. Ratownicy zbadali maluchy i choć były mocno przegrzane, stwierdzili, że nie wymagały przewiezienia do szpitala. Matka dzieci wyjaśniła, że „pozostawiła je tylko na chwilę, by udać się z babcią do toalety”. "Chwila niestety się przedłużyła na tyle, że życie dzieci mogło być zagrożone" - zaznaczyli strażnicy.
Wraz z upałami wraca ryzyko śmierci dzieci, które - nawet na krótki czas - są zostawiane w zamkniętych, nagrzewających się autach przez ich opiekunów. W ubiegłym roku cała Polska żyła śmiercią 1,5-rocznego chłopca, który spędził w zamkniętym aucie wiele godzin. Okazało się, że matka nie zawiozła go do żłobka, a następnie zapomniała, że zostawiła go w foteliku samochodowym. Maluch zmarł wskutek udaru cieplnego.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET