Warszawiacy odwołają Rafała Trzaskowskiego? „Zostało już tylko kilka dni"
Zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego wkracza w ostateczną fazę. Stołeczna Operacja Referendalna ma czas do 28 września, by zebrać ok. 132 tys. podpisów. „Zostało już tylko kilka dni. Naprawdę nie ma na co czekać" – piszą inicjatorzy akcji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile zebrano podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania Trzaskowskiego.
- Jaka jest realna szansa, że referendum się odbędzie.
- Jaką taktykę przyjął warszawski ratusz w obliczu akcji.
Warszawiacy odwołają Rafała Trzaskowskiego w referendum?
Trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy. Aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 proc. wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. osób. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych.
Inicjator Stołecznej Operacji Referendalnej Maciej Wilk poinformował w czwartek, że 400 tys. kart referendalnych trafiło już do skrzynek pocztowych mieszkańców stolicy. Z informacji przekazywanych 14 września wynika, że zebrano 100 tys. podpisów.
„Zostało już tylko kilka dni. Naprawdę nie ma na co czekać. [...] Do 22 września możecie wysyłać karty na nasz adres. Do 25 września przekazujcie je wolontariuszom SOR lub zostawiajcie w zaprzyjaźnionych punktach z grafiki" – czytamy w piątkowym wpisie organizatorów akcji.
Referendum w Warszawie? Ekspertka: 50 na 50
Jaka jest realna szansa na doprowadzenie do referendum w Warszawie? – Tę sytuację można byłoby określić jako 50 na 50. Trzeba patrzeć pragmatycznie. Żeby taka akcja się powiodła, trzeba mieć ludzi, którzy zbierają podpisy, a także zgromadzić taki ich zapas, aby referendum nie zostało przekreślone przy weryfikacji podpisów – powiedziała w rozmowie z „Wprost" prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Potrzebne są i struktury, i środki. Pytanie o środki było też podnoszone, kiedy analizowaliśmy niedawną kampanię przedreferendalną w Krakowie – dodała.
Ekspertka zwróciła również uwagę na strategię, jaką w obliczu akcji referendalnej przyjął Rafał Trzaskowski i inni politycy Koalicji Obywatelskiej. – Uważam, że została dokonana konkretna kalkulacja: im więcej o jakimś temacie się mówi, im więcej pojawiałoby się komentarzy od prezydenta czy jego środowiska, tym bardziej sprawa by rezonowała. Zatem celowo przyjęto strategię przemilczenia, aby nie nadać jej rozgłosu. I wydaje się, że ona się sprawdza – oceniła prof. Kasińska-Metryka.
Źródło: Radio ZET/Wprost
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET