Wielki projekt biznesmena uznany za samowolę budowlaną. Chciał uczcić polskich emigrantów
Nie będzie pomnika "Macierz Polonii” pod Krakowem. Jak ustaliło Radio ZET, ogromny kopiec, na którym miał stanąć postument, został ostatecznie uznany za samowolę budowlaną i ma być rozebrany.
- Nie dojdzie do skutku stworzenie pomnika "Macierz Polonii" pod Krakowem
- Według ustaleń Radia ZET, kopiec, na którym miał stanąć, został uznany za samowolę budowlaną
- Z decyzji o rozbiórce kopca cieszą się ekolodzy
Nie będzie pomnika "Macierz Polonii" pod Krakowem
Pod koniec grudnia ub. roku Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał decyzję powiatowego i wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego w sprawie obiektu usypanego w Woli Więcławskiej przez znanego krakowskiego biznesmena, dealera samochodowego - Marka Pateckiego.
Wysoką na 15 metrów hałdę ziemi widać z Drogi Krajowej nr 7. Patecki przez lata przyjmował tam ziemię i gruz. Chciał na szczycie kopca postawić pomnik i uhonorować w ten sposób działalność polskich emigrantów na rzecz ojczyzny. Problem w tym, że zrobił to bez uzgodnień, projektu budowlanego i pozwolenia na budowę.
Pierwszy nakaz rozbiórki został wydany przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w 2017 roku. Inwestor odwołał się wtedy do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego i tam dokumenty przeleżały w szufladzie wiele lat. Dopiero w 2021 roku, po tym jak zajęliśmy się tą sprawą na antenie Radia ZET i opisaliśmy ja na naszej stronie internetowej, WINB podtrzymał nakaz rozbiórki kopca.
Marek Patecki zaskarżył decyzję nadzoru najpierw do wojewódzkiego sądu administracyjnego, a kiedy przegrał – złożył kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pod koniec grudnia 2024 została jednak oddalona.
- To decyzja ostateczna – komentuje Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Małopolsce Andrzej Macałka i zapowiada podjęcie czynności w celu wyegzekwowania rozbiórki. – W pierwszej kolejności na inwestora zostanie nałożona grzywna w wysokości 50 tys. złotych. Jeżeli ta grzywna nie przyniesie efektu, sami znajdziemy wykonawcę i kopiec na koszt inwestora.
Ekolodzy cieszą się z decyzji o rozbiórce
Marek Patecki to dealer jednej z marek samochodów, ale też filantrop znany ze działalności charytatywnej i wspierania inicjatyw patriotycznych. Ma żal, ze organa państwa nie wzięły pod uwagę jego działalności społecznej. Od początku w tej sprawie przekonywał, że dopiero gromadzi materiały pod przyszłą budowę kopca. Tak mówił mi kiedy rozmawialiśmy 5 lat temu – tak mówi również dziś: - Jestem przekonany, że gromadziłem materiały. Nawet nie znałem jakiegoś zarysu, kształtu tego kopca. Nie znalazłem materiałów, jak go wykonać, wiedziałem tylko, że chcę to zrobić. I po chwili dodaje: - Wiem jedno, nie myli się tylko ten, co nic nie robi.
Z ostatecznej decyzji o rozbiórce cieszy się Mariusz Waszkiewicz z Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody. To on jako pierwszy nagłośnił problem kopca. Jego zdaniem to tykająca bomba ekologiczna: - Alarmujemy o tym od 11 lat, oprócz ziemi na kopiec trafiały odpady: gruz, folia, opony i śmieci komunalne. A to otulina Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego – dodaje przyrodnik. I liczy na to, że zgromadzone materiały zostaną we właściwy sposób zutylizowane.
Marek Patecki odpiera te zarzuty: - Materiał na kopiec to czysta ziemia, a nawet czarnoziem przywieziony z osiedla Bohaterów Września z Nowej Huty. Gruz leży obok i jest posegregowany. Jeśli trafiły tam jakieś odpady to bez mojej wiedzy – zapewnia. Bo teren jest otwarty, ktoś mógł podjechać i wyrzucić śmieci.
Matecki ma nadzieję, że uda się jeszcze wrócić do rozmów i zalegalizować kopiec. Hałda ma 15 metrów wysokości i podstawę o wymiarach 50 na 150 m. To ponad 35 tys. ton ziemi zwożonej latami m.in. z budowanych w regionie dróg. Jego rozbiórka byłaby bardzo kosztowna.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET