Wielki projekt biznesmena uznany za samowolę budowlaną. Chciał uczcić polskich emigrantów

3 min. czytania
24.03.2025 15:02
Obserwuj nas na Google

Nie będzie pomnika "Macierz Polonii” pod Krakowem. Jak ustaliło Radio ZET, ogromny kopiec, na którym miał stanąć postument, został ostatecznie uznany za samowolę budowlaną i ma być rozebrany.

Nie będzie pomnika "Macierz Polonii" pod Krakowem
fot. Radio ZET/Przemek Taranek
  • Nie dojdzie do skutku stworzenie pomnika "Macierz Polonii" pod Krakowem
  • Według ustaleń Radia ZET, kopiec, na którym miał stanąć, został uznany za samowolę budowlaną
  • Z decyzji o rozbiórce kopca cieszą się ekolodzy

Nie będzie pomnika "Macierz Polonii" pod Krakowem

Pod koniec grudnia ub. roku Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał decyzję powiatowego i wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego w sprawie obiektu usypanego w Woli Więcławskiej przez znanego krakowskiego biznesmena, dealera samochodowego - Marka Pateckiego.

Wysoką na 15 metrów hałdę ziemi widać z Drogi Krajowej nr 7. Patecki przez lata przyjmował tam ziemię i gruz. Chciał na szczycie kopca postawić pomnik i uhonorować w ten sposób działalność polskich emigrantów na rzecz ojczyzny. Problem w tym, że zrobił to bez uzgodnień, projektu budowlanego i pozwolenia na budowę.

Pierwszy nakaz rozbiórki został wydany przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w 2017 roku. Inwestor odwołał się wtedy do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego i tam dokumenty przeleżały w szufladzie wiele lat. Dopiero w 2021 roku, po tym jak zajęliśmy się tą sprawą na antenie Radia ZET i opisaliśmy ja na naszej stronie internetowej, WINB podtrzymał nakaz rozbiórki kopca.

Redakcja poleca

Marek Patecki zaskarżył decyzję nadzoru najpierw do wojewódzkiego sądu administracyjnego, a kiedy przegrał – złożył kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Pod koniec grudnia 2024 została jednak oddalona.

- To decyzja ostateczna – komentuje Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Małopolsce Andrzej Macałka i zapowiada podjęcie czynności w celu wyegzekwowania rozbiórki. – W pierwszej kolejności na inwestora zostanie nałożona grzywna w wysokości 50 tys. złotych. Jeżeli ta grzywna nie przyniesie efektu, sami znajdziemy wykonawcę i kopiec na koszt inwestora.

Ekolodzy cieszą się z decyzji o rozbiórce

Marek Patecki to dealer jednej z marek samochodów, ale też filantrop znany ze działalności charytatywnej i wspierania inicjatyw patriotycznych. Ma żal, ze organa państwa nie wzięły pod uwagę jego działalności społecznej. Od początku w tej sprawie przekonywał, że dopiero gromadzi materiały pod przyszłą budowę kopca. Tak mówił mi kiedy rozmawialiśmy 5 lat temu – tak mówi również dziś: - Jestem przekonany, że gromadziłem materiały. Nawet nie znałem jakiegoś zarysu, kształtu tego kopca. Nie znalazłem materiałów, jak go wykonać, wiedziałem tylko, że chcę to zrobić. I po chwili dodaje: - Wiem jedno, nie myli się tylko ten, co nic nie robi.

Fot.

Z ostatecznej decyzji o rozbiórce cieszy się Mariusz Waszkiewicz z Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody. To on jako pierwszy nagłośnił problem kopca. Jego zdaniem to tykająca bomba ekologiczna: - Alarmujemy o tym od 11 lat, oprócz ziemi na kopiec trafiały odpady: gruz, folia, opony i śmieci komunalne. A to otulina Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego – dodaje przyrodnik. I liczy na to, że zgromadzone materiały zostaną we właściwy sposób zutylizowane.

Marek Patecki odpiera te zarzuty: - Materiał na kopiec to czysta ziemia, a nawet czarnoziem przywieziony z osiedla Bohaterów Września z Nowej Huty. Gruz leży obok i jest posegregowany. Jeśli trafiły tam jakieś odpady to bez mojej wiedzy – zapewnia. Bo teren jest otwarty, ktoś mógł podjechać i wyrzucić śmieci.

Matecki ma nadzieję, że uda się jeszcze wrócić do rozmów i zalegalizować kopiec. Hałda ma 15 metrów wysokości i podstawę o wymiarach 50 na 150 m. To ponad 35 tys. ton ziemi zwożonej latami m.in. z budowanych w regionie dróg. Jego rozbiórka byłaby bardzo kosztowna.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET