Władze PRL próbowały nawet zmienić nazwę. Wszystkich Świętych wyglądało inaczej
Już niedługo Polacy ruszą na groby, żeby w dniu Wszystkich Świętych uczcić pamięć swoich bliskich zmarłych. To dla nas wszystkich niezwykle ważne wydarzenie, którego charakter jednak próbowano zmienić w czasach PRL. Czy skutecznie?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak władze PRL próbowały zmienić charakter Wszystkich Świętych.
- Dlaczego zmieniono nazwę na Dzień Wszystkich Zmarłych.
- Jakie były propagandowe działania PRL podczas 1 listopada.
Uroczystość Wszystkich Świętych, przypadającą 1 listopada, to dla wszystkich Polaków dzień szczególny, w którym licznie gromadzimy się przy grobach swoich najbliższych, by uczcić pamięć o zmarłych. Miliony zapalonych zniczy, kwiatów i ozdób na grobach to obrazek bardzo charakterystyczny dla listopada.
W czasie PRL władze podjęły próbę zmiany tego zwyczaju, próbując nadać mu bardziej świecki charakter. Posunęły się nawet do zmiany nazwy tego święta, starając się utrwalić ten zabieg w pamięci Polaków.
Element walki z Kościołem
Dla komunistycznych władz kościół i religia były elementem wrogim, z którym próbowano walczyć. Dotyczyło to także dnia Wszystkich Świętych, którego jednak nie sposób było wykorzenić z polskiej tradycji. Nawet w czasach PRL zdawano sobie sprawę, że dla każdego Polaka, niezależnie od stopnia jego religijności, dzień 1 listopada jest szczególny, a odwiedzenie grobów najbliższych jest obowiązkiem.
Dlatego postanowiono zadziałać nieco inaczej i podejść do tego od innej strony. Władze podjęły decyzję o tym, by święto zlaicyzować. Stąd zmiana nazwy i 1 listopada nie obchodzono już Dnia Wszystkich Świętych, a Dzień Wszystkich Zmarłych. Różnica na pierwszy rzut oka wydaje się kosmetyczna i niewiele znacząca.
Zamysł był jednak jasny. Święty jednoznacznie kojarzy się z katolicyzmem i Kościołem, zmarły już nie. Stąd próba zmiany nazwy, którą trzeba częściowo uznać za udaną, bowiem do tej pory o 1 listopada mówi się jako o święcie zmarłych. Nieudane były jednak zamiary oderwania świat od Kościoła i religii.
Wypominkowa cenzura
Co ciekawe, władze w PRL świadome tego, jak ważny w pamięci Polaków jest 1 listopada, próbowały wykorzystać go także dla swoich celów propagandowych. Stąd w telewizji czy w radiu sporo było relacji ze składania kwiatów czy palenia zniczy na grobach żołnierzy radzieckich czy przy pomnikach bratniej armii.
Wspominano także zmarłych, na swoistych wypominkach, choć i tutaj wszystko odbywało się po linii partyjnej i hołd oddawano tylko tym, którzy oddali swoje zasługi dla władzy ludowej. Nad wszystkim czuwali cenzorzy, którzy dbali o to, by nikt nieodpowiedni nie został wspomniany w czasie relacji.
Na obrazkach pokazywano również żołnierzy i harcerzy, którzy porządkowali cmentarze i nagrobki. Nie było za to kościołów, krzyży czy jakichkolwiek innych oznak religijnego charakteru tego dnia.
Jednym z charakterystycznych elementów związanych z PRL był „dyżurny” milicjant, ppłk Aleksander Chyl, który prosił o ostrożną jazdę, apelował o sprawdzanie stanu technicznego pojazdów i spokój na drogach i przy cmentarzach, gdzie często było nerwowo. I tu akurat niewiele się zmieniło.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET