Wojna o Zoo Łączna. Sąd podjął decyzję w sprawie właściciela
Dyrektor Zoo w Łącznej jest na wolności, ale z szeregiem ograniczeń – informuje reporter Radia ZET Szymon Kastelik. Sąd nie zgodził się na areszt, zakazał mu jednak wstępu do ogrodu i kontaktu ze współpracownikami, a także nałożył dozór policji i poręczenie majątkowe.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego sąd odrzucił wniosek o areszt dla właściciela zoo.
- Co odkryli śledczy podczas inspekcji w zoo.
- Które działania podjęto wobec zwierząt z Zoo Łączna.
Sąd nie zgodził się na areszt dla właściciela Zoo Łączna
W czwartek wieczorem Sąd Rejonowy w Wałbrzychu zadecydował o nieuwzględnieniu wniosku prokuratury o zastosowanie aresztu wobec właściciela prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie. Właściciel placówki i cztery inne osoby są objęte zarzutami prokuratorskimi związanymi ze znęcaniem się nad zwierzętami. Wobec mężczyzny sąd zastosował dozór policyjny i poręczenie majątkowe. Jak informuje reporter Radia ZET, właścicielowi zakazano również kontaktu ze współpracownikami.
– Decyzja nie wstrzymuje akcji wywozu zwierząt, która trwa od wtorku na terenie zamkniętego i pilnowanego przez policję zoo. Sam Nowaczyk po wyjściu z sądu nie gryzł się w język. Całą sytuację nazwał skandalem, a wywóz zwierząt określił jako „zwykłą kradzież” – relacjonuje Szymon Kastelik. Prokuratura zapowiada zażalenie na decyzję o braku aresztu.
– W Polsce jest 60 proc. fundacji dobrych, które pomagają i 40 proc tych złych. Ale każdy sam musi przejrzeć na oczy, bo wszystko można sobie wymyślić. My walczymy o sprawiedliwość [...] i dotychczas nie mieliśmy żadnych zarzutów – nawet po kontrolach – żebyśmy kiedykolwiek znęcali się nad zwierzakami – mówił w rozmowie z dziennikarzami Nowaczyk.
Afera w ZOO Łączna, zwołano sztab kryzysowy
Śledczy w asyście policji wkroczyli na teren Zoo Łączna w Mieroszowie we wtorek. Dokonali oględzin i zatrzymali pięć osób. Zwierzęta miały zostać zabrane do innych miejsc opieki. Działania prokuratury były związane z zawiadomieniem, które złożyli działacze organizacji prozwierzęcych na temat złego traktowania zwierząt w zoo.
W czwartek wojewoda dolnośląska poleciła burmistrzowi Mieroszowa pilne zwołanie Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. „Wojewoda zwróciła się o pilne przedstawienie aktualnych informacji dotyczących liczby i stanu zwierząt, warunków ich przebywania, dostępności opieki weterynaryjnej oraz potrzeb wymagających dodatkowego wsparcia” – poinformował Dolnośląski Urząd Wojewódzki. Zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego DUW Sebastian Jeziorski powiedział po zakończeniu tego posiedzenia, że do urzędu trafiały niepokojące sygnały dotyczące tego, co dzieje się ze zwierzętami w związku z podjętą interwencją.
Z decyzją dotyczącą odebrania zwierząt z Zoo Łączna nie zgadza się wielu mieszkańców miejscowości. Z czwartku na piątek niektórzy próbowali zablokować transport zwierząt, co skutkowało interwencją policji. Jedna osoba została ukarana mandatem, a cztery osoby zatrzymano w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariuszy.
Zaniedbano kilkaset zwierząt w prywatnym zoo?
W środę śledczy w trakcie konferencji prasowej poinformowali, że w prywatnym zoo zaniedbywano 561 zwierząt w ten sposób, że podejrzani świadomie dopuszczali do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej.
Tego samego dnia zastępca prokuratora rejonowego w Wałbrzychu prok. Marcin Witkowski przekazał w komunikacie nowe, jego zdaniem, „niepokojące” informacje. „Na terenie ogrodu w toku oględzin znaleziono zakopane kości zwierząt, w szczególności kopytnych, których śmierć nie jest na razie wyjaśniona” – przekazał. Dodał, że pozostałe w ogrodzie zwierzęta były utrzymywane w zimnie pomimo ich potrzeb gatunkowych, a w szczególności dotyczyło to gatunków pochodzących z obszarów o ciepłym klimacie.
Brak zapasu karmy w ogrodzie?
Podczas oględzin śledczy stwierdzili też, że na terenie zoo nie ma odpowiedniego zapasu karmy i z tego względu z pomocą przyszedł lokalny samorząd, z którym uzgodniono postawienie i dogrzewanie namiotów. Prok. Witkowski zapewnił również, że prokuratura wraz z innymi organizacjami miała przygotowany scenariusz relokacji zwierząt.
Według jego opinii na przeszkodzie temu stanęła „ogromna fala tzw. hejtu”, która spowodowała, że część organizacji, która wcześniej deklarowała przyjęcie zabieranych z Zoo Łączna zwierząt, wstrzymała się od takich działań. Przed interwencją służb głos zabrał właściciel Zoo Łączna, który zapewnił, że ogród jako zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET