"Wszyscy rzucili się na pomoc". W Słupsku zawiązał się sąsiedzki sztab kryzysowy
Mieszkańcy bloku przy ul. Bogusława X w Słupsku dają niezwykły pokaz człowieczeństwa i empatii po dramacie, który dotknął 84-letnią panią Czesię. Na początku listopada w pożarze jej mieszkania seniorka straciła dorobek całego życia, a co gorsza – swojego syna. Sąsiedzi z bloku nie pozostawili jej samej, natychmiast powołując sąsiedzki sztab kryzysowy. Jak mówi koordynator akcji, Artur Radwański, "zwykły gest serca robi więcej niż jakieś składki". Sąsiedzi zebrali już meble, AGD i wyposażenie, a obecnie opróżniają mieszkanie, by odtworzyć je od zera.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak mieszkańcy Słupska pomogli pani Czesi po pożarze.
- Co zorganizował sąsiedzki sztab kryzysowy dla 84-latki.
- Które przedmioty udało się zgromadzić dla pani Czesi.
- Dlaczego sąsiedzi są zaangażowani w pomoc po tragedii.
Sąsiedzka pomoc po dramacie 84-latki w Słupsku
84-letnia pani Czesia na początku listopada przeżyła prawdziwą tragedię. W jej mieszkaniu wybuchł pożar, w którym seniorka straciła dorobek całego życia, ale - co gorsza - swojego syna. Kobieta jednak nie stoi sama w obliczu dramatu, mieszkańcy bloku przy ul. Bogusława X w Słupsku dali bowiem pokaz człowieczeństwa i prawdziwej empatii.
Po tym, jak ogień odebrał pani Czesi dorobek życia, mieszkańcy powołali sąsiedzki sztab kryzysowy. Wkładają całą swoją energię, by na nowo umeblować mieszkanie 84-latki. - Muszę powiedzieć, że to jest taka lekcja człowieczeństwa. Tutaj wszyscy są zabiegani, każdy ma swoje sprawy i problemy, a mimo tego nie przeszli obojętnie - mówi Radiu ZET Artur Radwański ze wspólnoty mieszkaniowej, który koordynuje całą akcję.
- Po tym tragicznym pożarze zrobiliśmy takie spotkanie całej naszej wspólnoty. W zasadzie każdy już wiedział, co się stało. Najgorszy był ten tragiczny finał, śmierć w pożarze pana Kazimierza [...] Natomiast my wiemy, że ten taki zwykły gest serca robi więcej niż jakieś składki, zrzutki - dodaje.
"Wszyscy rzucili się na pomoc"
Sąsiedzi zorganizowali już szafy, łóżka, wersalki i sprzęt AGD. - Wszystko jest w bardzo dobrym stanie, tu mamy fotel, ja się śmieje, że to jest królewski fotel dla pani Czesi, żeby mogła sobie dobrze odpoczywać - mówi Artur Radwański.
- Generalnie wszyscy zeszli, każdy ochoczo i z empatią podszedł do sprawy. Wszyscy rzucili się na pomoc i stworzyliśmy sobie taki sztab kryzysowy - dodaje Artur Radwański. Mieszkanie pani Czesi jest obecnie opróżniane po pożarze, wkrótce rozpocznie się remont i meblowanie. Sąsiedzi wciąż zbierają odzież, pościel i artykuły kuchenne dla 84-latki.
- W zasadzie mamy wszystko oprócz tych podstawowych rzeczy typu ubrania jesienno-zimowe, sprzęt do mycia, czyszczenia. Musimy odtworzyć mieszkanie pani Czesi od zera, bo wszystko (co zniszczone - red.) będzie wywiezione - mówi Artur Radwański.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET