Wybuch w bloku w Braniewie. Mieszkańcy nie mogą na razie wrócić do domu
Mieszkańcy wielorodzinnego budynku w Braniewie, w którym w poniedziałek doszło do wybuchu gazu, na razie nie mogą wrócić do swoich mieszkań. Miasto zapewniło potrzebującym noclegi w hotelu i wyżywienie - przekazał we wtorek PAP burmistrz Braniewa Tomasz Sielicki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie decyzje podjął PINB po wybuchu w Braniewie.
- Co zapewniło miasto mieszkańcom po wybuchu.
- Dlaczego doszło do wybuchu w Braniewie.
Wybuch w Braniewie. Nowe informacje
Jeszcze w poniedziałek budynek został wyłączony z użytkowania decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (PINB), który zlecił wykonanie ekspertyzy technicznej. Oznacza to, że mieszkańcy nie mogą na razie wrócić do siebie. Dotyczy to wszystkich 55 mieszkań w tym bloku, czyli ponad stu osób.
Burmistrz Braniewa Tomasz Sielicki poinformował, że mieszkańcy budynku, w którym doszło do wybuchu, mają zapewnione schronienie. - Nikt nie został sam, bez dachu nad głową czy bez pomocy - powiedział. Przekazał, że miasto zapewniło potrzebującym noclegi z wyżywieniem w hotelu. Pierwszej doby z tej oferty skorzystało 13 osób.
Ewakuowano dziesiątki osób
- Na tę chwilę nikt więcej nie zgłaszał zarządcy wspólnoty potrzeby lokalowej. Natomiast mamy zarezerwowane hotele, więc gdyby ktoś potrzebował, to dysponujemy kolejnymi miejscami, gdzie mieszkańcy będą mogli swobodnie przebywać do czasu podjęcia decyzji, co dalej z ich budynkiem - wyjaśnił.
Jak informowała straż pożarna, do wybuchu - spowodowanego prawdopodobnie rozszczelnieniem butli z gazem - doszło w mieszkaniu na czwartym piętrze wielorodzinnego budynku w Braniewie. Siła wybuchu była tak duża, że zewnętrzne ściany mieszkania zostały wypchnięte na zewnątrz. W zdarzeniu została poszkodowana 74-letnia kobieta, którą z licznymi oparzeniami przewieziono do szpitala w Elblągu.
Strażacy ugasili pożar mieszkania, w którym doszło do wybuchu i usunęli z budynku uszkodzone elementy, mogące stanowić zagrożenie. Ewakuowali 50 osób z pozostałych mieszkań.
Źródło: Radio ZET/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET