Wybuch walizki na Lotnisku Chopina. Egipcjanin z zarzutami
Radio ZET poznało szczegóły incydentu, do jakiego doszło na Lotnisku Chopina w Warszawie. W sortowni bagażu eksplodowała walizka, która miała trafić do samolotu. Dziennikarz śledczy Mariusz Gierszewski dotarł do zdjęć pokazujących moment i skutki wybuchu.
Walizka eksplodowała w sortowni bagażu
Incydent miał miejsce 2 października. W sortowni bagażu na Lotnisku Chopina eksplodowała walizka nadana przez jednego z pasażerów. Do wybuchu doszło wskutek rozszczelnienia znajdującego się w środku pojemnika z tak zwanym suchym lodem, czyli zestalonym dwutlenkiem węgla. Suchy lód schładzał i zabezpieczał przewożone w walizce próbki biologiczne.
Dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski poznał okoliczności tego zdarzenia. Właścicielem walizki był urodzony w Kairze egipski naukowiec Omar S. Jak ustaliliśmy, posługiwał się wizą Schengen wystawioną w Szwajcarii. Omar S. został zatrzymany i usłyszał w prokuraturze zarzut nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, za co grozi do 3 lat więzienia. W tym kierunku też prowadzone jest śledztwo.
Naukowiec nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Według naszych nieoficjalnych informacji został przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego poproszony o opuszczenie Polski.
Naruszenie procedur, lot do Wiednia
Zdarzenie opisywane było w mediach jako rozszczelnienie pojemnika z próbkami badawczymi. Radio ZET dotarło do zdjęć pokazujących moment wybuchu. Nie możemy ich ujawnić ze względów bezpieczeństwa, ale z materiałów tych wynika, że incydent okazał się poważniejszy w skutkach, niż przedstawiano to w mediach. Wybuch zniszczył walizkę i uszkodził regał, na którym leżała. Według naszych informatorów eksplozja tego rodzaju w luku bagażowym w lecącym samolocie mogłaby skończyć się co najmniej lądowaniem awaryjnym.
Nie do końca jasne są też okoliczności nadania bagażu. Informatorzy Radia ZET twierdzą, że doszło do naruszenia procedur, że walizka nie spełniała standardów, a ilość znajdującego się w niej suchego lodu przekraczała dopuszczalne normy. Urząd Lotnictwa Cywilnego w instrukcji dotyczącej materiałów niebezpiecznych na pokładzie samolotu informuje, że: „Suchy lód w bagażu rejestrowanym wymaga zgody linii lotniczych i każda rzecz bagażu odprawionego musi być oznaczona DRY ICE lub CARBON DIOXIDE, SOLID z ilością netto suchego lodu lub oznaczeniem, że wewnątrz jest 2,5 kg lub mniej suchego lodu”.
Powstaje pytanie, dlaczego w tej sytuacji walizka została przyjęta przez służby lotniskowe przy odprawie bagażowej. Nie udało nam się ustalić, czy ktoś poniósł odpowiedzialność za naruszenie procedur.
Walizka miała lecieć do Wiednia
Jak dowiedział się dziennikarz śledczy Mariusz Gierszewski, walizka została nadana na lot do Wiednia. Ponieważ samolot nie był jeszcze załadowywany bagażami, walizkę zdjęto z taśmociągu i umieszczono na regale w sortowni. Wtedy doszło do wybuchu.
Eksplozja rozrzuciła po sortowni zawartość bagażu, którym – jak się potem okazało – były próbki z komórkami płuc chomika. Według naszych informatorów materiał biologiczny został pozbierany przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Omar S. nie odpowiedział na prośbę Radia ZET o kontakt. Według informacji zamieszczonych w internecie jest on w Polsce właścicielem spółki zajmującej się badaniami w dziedzinie nauk przyrodniczych. Ukończył studia doktoranckie w Genewie w Szwajcarii, wcześniej był asystentem na Uniwersytecie Niemieckim w Kairze.
„Butelka z suchym lodem, która zawierała materiał biologiczny”
Zapytana o szczegóły incydentu dyrektor Biura Komunikacji PPL Anna Dermont, odpisała, że: „W wyniku rozszczelnienia pojemnika został uszkodzony bagaż pasażera oraz fragment regału magazynu bagażowego”.
Na pytania Radia ZET dotyczące tego zdarzenia rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński potwierdził, że „2 października 2024 r. w bagażu rejestrowanym doszło do rozszczelnienia pojemnika z suchym lodem. Bagaż należał do obywatela Egiptu, który nie zadeklarował substancji podlegających zgłoszeniu” – przekazał rzecznik ministra.
Dobrzyński potwierdził, że o incydencie poinformowano Centrum Antyterrorystyczne Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. „W czasie przesłuchania przez funkcjonariuszy PSG [placówkę Straży Granicznej – przyp. red.] Warszawa Okęcie i CAT ABW mężczyzna przyznał, że w bagażu przewoził butelkę z suchym lodem, która zawierała materiał biologiczny (m.in. próbki z komórkami płuc chomika). Obywatel Egiptu przyznał, że butelkę z materiałem biologicznym przewoził w celach naukowych, ustalono, że prowadzi działalność gospodarczą i zajmuje się badaniami w Europie” – dodał.
Nieoficjalnie: ABW prosi Omara S. o opuszczenie kraju
Jak przekazał Dobrzyński, mężczyzna usłyszał zarzuty, a „po zakończonych czynnościach został zwolniony”. ABW nie potwierdziła naszych nieoficjalnych informacji, że Omar S. został poproszony o opuszczenie Polski. „Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pozostaje w kontakcie z Kierownictwem Polskich Portów Lotniczych S.A w celu realizacji zadań wynikających z art. 3 ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych, w tym w szczególności zapewnienia bezpieczeństwa infrastrukturze portu oraz pasażerom korzystającym z Lotniska” – czytamy w odpowiedzi nadesłanej Radiu ZET.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET