`

Wyciek chemikaliów pod Wrocławiem. To akt dywersji? "Czekamy"

2 min. czytania
29.12.2025 13:27
Obserwuj nas na Google

W poniedziałek w miejscowości Wróblowice (gmina Miękinia) pod Wrocławiem doszło do groźnego zdarzenia. Z ponad pięćdziesięciu 1000-litrowych pojemników wyciekły chemikalia. Z nieoficjalnych ustaleń "Gazety Wrocławskiej" wynika, że mogło dojść do aktu dywersji.

Straż pożarna
fot. Piotr Matusewicz/East News - zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Wyciek chemikaliów w zakładzie produkcyjnym we Wróblowicach (gm. Miękinia) wymagał interwencji straży pożarnej oraz specjalistycznej grupy chemicznej z Wrocławia.
  • Służby otrzymały zgłoszenie o rozszczelnieniu pojemników z chemikaliami.
  • Do działań włączono także policję i powiatowy inspektorat ochrony środowiska w celu ustalenia szczegółów zdarzenia.

Wróblowice. Wyciek chemikaliów w zakładzie produkcyjnym

W poniedziałek przed godziną 11:00 strażacy otrzymali zgłoszenie o wycieku substancji chemicznych. Były składowane w ponad pięćdziesięciu 1000-litrowych pojemnikach na terenie należącym do jednego z zakładów we Wróblowicach (gm. Miękinia). Na miejsce wysłano kilka zastępów straży pożarnej. Wezwano także grupę chemiczną z Wrocławia. - Doszło do rozszczelnienia mauzerów. W tej chwili te substancje są odpompowywane do pojemników, które nie zostały uszkodzone - powiedział "Gazecie Wrocławskiej" Janusz Bębas z KP PSP w Środzie Śląskiej.

Na razie nie wiadomo, jaka była dokładnie treść zgłoszenia, które wpłynęło do służb. "Gazeta Wrocławka" ustaliła jednak nieoficjalnie, że padły w nim słowa o akcie dywersji. Pojemniki miały znajdować się na terenie zakładu, jednak nie w budynku, około metra od ogrodzenia. Aby je uszkodzić, wystarczyło przedostać się przez płot. Rzekomo mogło się to wydarzyć po godzinie 1:00 w nocy. To jednak hipoteza, która nie została oficjalnie potwierdzona przez służby.

Redakcja poleca

Substancja przedostała się poza teren zakładu. Strażacy zabezpieczają wyciek, na miejsce wezwano również  policję i powiatowy inspektorat ochrony środowiska. - Niestety nie wiem, jaka była konkretna treść zgłoszenia. Na tę chwilę najważniejsze jest to, że sytuacja została opanowana. Natomiast czekamy jeszcze na rozpoznanie i na informację z tych zakładów, co znajdowało się w mauzerach - dodał Janusz Bębas z KP PSP w Środzie Śląskiej.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET