Wydawało mu się, że ktoś go goni? Nowe ustalenia ws. kierowcy ze Szczecina
Sprawca wypadku ze Szczecina, w którym w piątek ucierpiało 19 osób, miał po zatrzymaniu tłumaczyć śledczym, że "wydawało mu się, iż ktoś go goni" – ustalił nieoficjalnie reporter Radia ZET. Miał również od czterech lat leczyć się psychiatrycznie.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
W wypadku w Szczecinie przy placu Rodła rannych zostało 19 osób, z których dwie są w stanie ciężkim. Kierowca forda focusa, 33-letni mieszkaniec tego miasta, potrącił grupę pieszych, a następnie uderzał w inne pojazdy, raniąc kolejne osoby. Następnie uciekł z miejsca wypadku, został zatrzymany po kilkudziesięciu minutach.
Kierowca był wieczorem przesłuchiwany, przebadano go też alkomatem. Badanie nie wykryło alkoholu w jego organizmie, ponadto służby sprawdzają, czy nie był pod wpływem substancji psychoaktywnych.
ZOBACZ TAKŻE: "Ludzie wylatywali w powietrze na kilka metrów". Świadkowie opisują wypadek w Szczecinie
Szczecin. Wypadek na placu Rodła. Nowe doniesienia
Jak ustaliło nieoficjalnie Radio ZET, tuż po zatrzymaniu przez śledczych 33-latek miał tłumaczyć, że wydawało mu się, iż ktoś go goni. Dlatego miał zacząć uciekać.
W sprawie jest wciąż wiele niewiadomych. Służby zapewniają, że nie był to zaplanowany atak, a mieszkańcy Szczecina mogą czuć się bezpiecznie. Wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski poinformował na konferencji prasowej, że "z informacji, jeszcze nie do końca potwierdzonych, jest to osoba, która leczy się psychicznie".
- Wstępne czynności procesowe pod nadzorem prokuratora wskazały, że jest to osoba, która od czterech lat leczy się psychiatrycznie. W tej chwili są weryfikowane te wszystkie informacje w placówkach służby zdrowia – dodał zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Szczecinie Marek Jasztal.
ZOBACZ TAKŻE: Wstępne ustalenia ws. wypadku w Szczecinie. Policja ma nagrania z placu Rodła
Źródło: Radio ZET/PAP