"Ludzie wylatywali w powietrze na kilka metrów". Świadkowie opisują wypadek w Szczecinie
Potrąceni ludzie wylatywali w powietrze na kilka metrów – relacjonował szczecińskiej „Gazecie Wyborczej” świadek wypadku na placu Rodła w Szczecinie. Wskutek potrącenia pieszych, a następnie uderzeń w inne auta ucierpiało co najmniej 19 osób, z których dwie walczą o życie.
- 8 zdjęć Zobacz galerię
Wypadek w Szczecinie przy placu Rodła wydarzył się po godzinie 15 w piątek. 33-latek potrącił grupę ludzi, a następnie uderzył w inne pojazdy i uciekł z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany po kilkudziesięciu minutach. - W zdarzeniu zostało 19 osób poszkodowanych, w tym sześcioro dzieci, a dwie osoby są w stanie ciężkim – relacjonował na miejscu wojewoda zachodniopomorski Adam Rudawski.
Szczecin. Wypadek na Rodła. "Ludzie wylatywali w powietrze"
Dziennikarze "Gazety Wyborczej" dotarli do świadka tego wypadku. - To wyglądało tak, jakby kierowca pędzący od strony Bramy Portowej specjalnie skręcił na pasy, przejechał przez chodnik między jezdniami, tory tramwajowe i dalej przez drugą część przejścia dla pieszych. Potrąceni ludzie wylatywali w powietrze na kilka metrów - opisywał świadek zdarzenia. - Potem ford skręcił z powrotem na al. Wyzwolenia i uciekł w kierunku Niebuszewa - dodał.
Inny ze świadków stwierdził, że kierowca mógł pędzić 100-130 km/godz. - Każda wersja jest w tej chwili analizowana przez policjantów. W zależności od tego, jaki będzie wynik analizy, będą zależały nasze dalsze czynności - powiedział mł. asp. Paweł Pankau ze szczecińskiej policji.
- Wbrew temu, co krąży już w mediach społecznościowych, nie był to żaden akt terrorystyczny - zapewniał Pankau. Celowego potrącania pieszych nie wykluczał natomiast w rozmowie z Radiem ZET rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Szczecinie Tomasz Kubiak.
WIĘCEJ: Wypadek na placu Rodła w Szczecinie. Policja ujawnia, kim jest kierowca
Źródło: Radio ZET/Wyborcza.pl