Wykładowczyni odcinała głowy żywym karpiom. Nowe informacje w głośnej sprawie [WIDEO]
Od roku krakowska prokuratura nie może zakończyć śledztwa ws. znęcania się nad zwierzętami na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie. Utknęło w miejscu z powodu braku biegłych. Chodzi o głośną sprawę zabijania karpi przez jedną z wykładowczyń na zajęciach dla przyszłych weterynarzy. Ryby były zarzynane bez wcześniejszego ogłuszenia. Filmy z zajęć opublikowali w internecie sami studenci. Po tym władze uczelni zawiesiły wykładowczynię, która w październiku tego roku wróciła do prowadzenia zajęć.
Śledztwo ws. zabijania karpi
Prokuratura przesłuchała świadków m.in studentów, ale do zakończenia sprawy i ewentualnego postawienia zarzutu znęcania się nad zwierzętami potrzebna jest opinia biegłego ichtiologa, czyli specjalisty od ryb, którego śledczy zamierzają powołać - powiedziała reporterowi Radia ZET Przemkowi Tarankowi prokurator Oliwia Bożek-Michalec.
- Kluczowe tutaj jest czy te karpie faktycznie odczuwały ból, czy też nie, czy racje ma pani prowadząca zajęcia. Śledztwo prowadzone jest w kierunku znęcana się nad zwierzętami - dodała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Tymczasem wykładowczyni, która odcinała głowy żywym karpiom i przekonywała, że nie cierpią, bo mają przecięty rdzeń kręgowy, w październiku wróciła do prowadzenia zajęć.
Powód? Uczelnia wszczęła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Nie wykazało ono żadnych nieprawidłowości - powiedziała Radiu ZET rzeczniczka Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie Izabela Majewska. - Brak jest jednoznacznych przepisów regulujących sposób uśmiercania ryb. To był jeden z argumentów, które spowodowały, że to postępowanie zostało umorzone. Sprawa jest obecnie w prokuraturze - dodała Majewska.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET