`

Wypadek z udziałem czworga nastolatków. Zmarła 17-letnia dziewczyna

2 min. czytania
14.01.2026 16:41
Obserwuj nas na Google

Nie żyje 17-letnia dziewczyna, która została ciężko ranna w wypadku samochodowym w Częstochowie pod koniec grudnia. Była jedną z trzech pasażerek auta prowadzonego przez 18-latka bez prawa jazdy.

wypadek Częstochowa
fot. Policja Częstochowa

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do wypadku na ulicy Lourdyjskiej w Częstochowie.
  • Dlaczego Antoni O. został zatrzymany przez policję.
  • Co zarzuca się kierowcy volkswagena po wypadku.

Częstochowa. Nie żyje 17-latka

Do wypadku doszło 30 grudnia na ulicy Lourdyjskiej. Policjanci zauważyli, że kierowca volkswagena nie użył kierunkowskazu podczas zjazdu z ronda i postanowili zatrzymać go do kontroli. Mężczyzna zignorował jednak sygnały do zatrzymania i rozpoczął ucieczkę.

W trakcie pościgu, w rejonie pobliskiej stacji paliw, pojazd wjechał pod biegnące przy drodze rury ciepłownicze. Kierowca stracił panowanie nad samochodem, a dach został zmiażdżony do linii drzwi. Pasażerowie zostali zakleszczeni w pojeździe i do ich uwolnienia konieczne było użycie specjalistycznego sprzętu oraz dźwigu.

Redakcja poleca

18-letni Antoni O. usłyszał zarzut

Do szpitala trafił 18-letni kierowca oraz trzy pasażerki w wieku 15, 16 i 17 lat. Stan najstarszej z dziewczyn od początku był oceniany jako bardzo ciężki. Nastolatka doznała poważnych obrażeń głowy i klatki piersiowej, a zmarła w nocy z wtorku na środę, o czym poinformowało Polskie Radio Kielce.

Policja Częstochowa
Fot.

Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ przedstawiła Antoniemu O. zarzut spowodowania wypadku w ruchu drogowym w wyniku niezachowania zasad bezpieczeństwa. Wykluczono, by w chwili zdarzenia był pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Choć prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt, sąd zdecydował o zastosowaniu dozoru policyjnego, poręczenia majątkowego w wysokości 20 tys. zł oraz zakazów kontaktu ze świadkami i opuszczania kraju.

18-latek przyznał się do spowodowania wypadku, zaprzeczył jednak, by podczas ucieczki wyłączył światła w samochodzie. Za zarzucany mu czyn grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Źródło: Radio ZET/ Polskie Radio Kielce

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET