`

"Za 5 minut kolejny wybuch, tu liczy się czas". Tak ćwiczą medycy na wypadek wojny

2 min. czytania
12.01.2026 15:59
Obserwuj nas na Google

Ciemność, huk eksplozji i wszechobecny brud – tak wyglądają szkolenia medyków w podziemiach Szpitala Wojskowego w Lublinie. W nowo otwartym Zakładzie Medycyny Pola Walki lekarze i ratownicy uczą się ratować życie w ekstremalnych, wojennych warunkach. – Tu nie ma komfortu, liczy się każda sekunda przed kolejnym wybuchem – relacjonują instruktorzy w rozmowie z Radiem ZET.

Ćwiczenia medyków
fot. Radio ZET

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie warunki panują podczas szkoleń medycznych w Lublinie
  • Dlaczego medycy ćwiczą w piwnicach szpitala wojskowego
  • Co obejmują scenariusze szkoleniowe dla medyków w razie wojny
  • Które grupy medyczne będą szkolone w przyszłości

Medycy ćwiczą pod ziemią na wypadek wojny

W piwnicach Szpitala Wojskowego w Lublinie działa już Zakład Medycyny Pola Walki i Katastrof. Jak już informowało Radio ZET, to tam będą się szkolić na wypadek wojny medycy. Pierwsze ćwiczenia już ruszyły, a wszystko odbywa się w spartańskich warunkach - brudzie, ciemności i huku. Wszystko, by imitować realne warunki panujące podczas starć wojennych. 

Pierwsze ćwiczenia już się rozpoczęły. Płk Bogusław Piątek, zastępca komendanta szpitala, mówi Radiu ZET, że przygotowywane są różne scenariusze. - Nie są to komfortowe warunki, w których możemy wykonać sobie bezpiecznie i wygodnie wkłucie czy inne czynności. Wszystko odbywa się w stresie, huku i ciemności. Rannego pacjenta trzeba opatrzeć i przemieścić w bezpieczne miejsce - mówi. 

Ćwiczenia medyków w tak trudnych warunkach wyglądają naprawdę imponująco. Są też niezbędne, by w razie ewentualnego konfliktu lekarze byli przygotowani do ratowania życia i zdrowia - zarówno żołnierzy, jak i cywilów. 

Medycy ćwiczą w brudzie i huku. "Lekko nie było"

Ci, którzy ćwiczenia już przeszli, mówią Radiu ZET, że "na pewno nie było lekko". Jeden ze scenariuszy zakładał bowiem bombardowanie budynku. - Tu liczył się przede wszystkim czas. Za pięć minut będzie następny wybuch, więc pacjenta trzeba opatrzeć i przenieść, żeby się nie wykrwawił, nie udusił - mówi koordynator pracowni Henryk Gomuła.

Wszystko odbywa się oczywiście zgodnie z wcześniej ustalonym scenariuszem, a pacjentami są medyczne fantomy. Medycy podkreślają jednak, że na wypadek ewentualnej wojny, trzeba być przygotowanym dosłownie na wszystko. Na ten moment szkoleni są instruktorzy pola walki. Później przyjdzie czas na personel i medyków z innych placówek.

Redakcja poleca

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET