Szokujące fakty ws. zabójstwa Jadzi i Madzi. To może rzucać nowe światło na sprawę
Zabójstwo dziewczynek w Kobylej Górze wstrząsnęło mieszkańcami całej Polski. Policja wciąż bada kilka hipotez. Na jaw wyszła sprawa tajemniczego listu, który matka dzieci wysłała do sądu. "Fakt" dotarł do nowych, szokujących informacji, które mogą rzucać nowe światło na sprawę.
9-letnia Jadzia i 13-letnia Madzia nie żyją. Tragedia rozegrała się w czwartek. Ojciec zastał w domu ciała dwóch córeczek i nieprzytomną żonę. 47-latka przeżyła i w ciężkim stanie przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej w kaliskim szpitalu.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że najmłodsza dziewczynka została uduszona, starsza i jej matka miały rany cięte. Prokuratura już w piątek poinformowała, że postępowanie prowadzone jest w kierunku "podejrzenia popełnienia przestępstwa zabójstwa".
Zabójstwo sióstr w Kobylej Górze. Tajemniczy list
"Fakt" ustalił, że policja bierze pod uwagę kilka hipotez. Najbardziej prawdopodobna zakłada, że Krystyna K. najpierw pozbawiła życia własne dzieci, a potem chciała je odebrać sobie. Kobieta miała zmagać się ostatnio z problemami natury psychicznej. Według sąsiadów zachowywała się dziwnie i stroniła od ludzi.
Trzecia córka, 19-latka z niepełnosprawnością, uratowała się, bo nie było jej w domu. Według medialnych doniesień to właśnie tej osoby miał dotyczyć list, który matka wysłała do sądu w Ostrzeszowie. Treść pisma zaniepokoiła sędzię rodzinną. Była nielogiczna, dziwna i budząca niepewność.
- Na środę w minionym tygodniu zostało wyznaczone posiedzenie opiekuńcze, w celu rozeznania rodziny i ewentualnej zmiany opiekuna prawnego dla najstarszej córki - przekazała Polskiej Agencji Prasowej wiceprezes Sądu Rejonowego w Ostrzeszowie Barbara Sabała-Bronś.
Do spotkania w sądzie nie doszło, ponieważ kobieta nie przyszła. Dzień później dwie córki zostały zamordowane. Dyrektorka szkoły podstawowej w Kobylej Górze Joanna Ciachera-Raduła potwierdziła, że do placówki wpłynęło pismo z sądu o wydanie opinii na temat funkcjonowania sióstr w szkole. - Nie zdążyłyśmy odesłać odpowiedzi – powiedziała.
Śmierć Jadzi i Madzi. Dzień później doszło do tragedii
Tymczasem według Małgorzaty Wierzby-Golickiej, prezes Sądu Rejonowego w Ostrzeszowie, posiedzenie miało dotyczyć również opieki nad dwiema młodszymi córkami. – Na środę, 19 kwietnia wyznaczone zostało posiedzenie w sprawie zmiany opiekuna prawnego nie tylko niepełnosprawnej 19-latki, ale również dwóch małoletnich córek – mówiła w rozmowie w "Faktem".
– Na posiedzenie zostali wezwani zarówno matka, jak i ojciec dzieci. Żadne z nich się nie stawiło – dodała. Dzień później doszło do tragedii. - Z uwagi na śmierć młodszych dzieci sprawa będzie dotyczyła już tylko opieki nad niepełnosprawną 19-latką – poinformowała sędzia Wierzba-Golicka.
19-latka nie wróci do rodzinnego domu. Na razie, prawdopodobnie do czasu wyznaczenia nowego opiekuna prawnego, pozostanie w ośrodku Milickiego Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych. Czu opiekunem mógłby zostać ojciec 19-latki? – Nie mamy takiej informacji, czy ojciec 19-latki takim opiekunem w ogóle chciałby być. Wyznaczenie takiej osoby pozostaje w gestii sądu i zapewne taka decyzja zapadnie na posiedzeniu 18 maja – podsumowała sędzia.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET