Zaginięcie Beaty Klimek. Nowe informacje. Policja i koparka pod domem męża
Beata Klimek zaginęła w październiku ubiegłego roku w miejscowości Poradz. Po wielu miesiącach bezskutecznych poszukiwań w sprawie może nastąpić przełom. "Fakt" ustalił, że w środę rano przed domem Jana Klimka, męża zaginionej, z którym była w trakcie rozwodu, pojawiła się policja oraz koparka.
- Beata Klimek z Poradza zaginęła 7 października. 47-latka nie pojawiła się w pracy o 8:00 rano
- Po kilku miesiącach w sprawie pojawił się nowy trop. W środę przed domem Jana Klimka pojawiła się policja, wraz z koparką
- - Mamy nadzieję, że dzisiaj nastąpi przełom i sprawa zaginięcia cioci się wyjaśni - powiedziała w rozmowie z "Faktem" siostrzenica zaginionej
Zaginięcie Beaty Klimek z Poradza
Beata Klimek z Poradza (woj. zachodniopomorskie) zaginęła 7 października. 47-latka ostatni raz była widziana przez swoją sąsiadkę, której powiedziała, że spieszy się na 8:00 do pracy. Tam jednak już nie dotarła. Od zaginięcia kobiety minęło już kilka miesięcy, a w tym czasie śledczy badali różne tropy. Najnowsze informacje w sprawie przekazał "Fakt", który sugeruje, że w śledztwie mógł nastąpić przełom.
W środę 26 marca przed domem Jana Klimka pojawiła się policja. - Od godziny 7:00 zaczęły przyjeżdżać samochody i ustawiać się pod posesją Jana i Beaty. Są samochody oznakowane i nieoznakowane, a także koparka - przekazała "Faktowi" osoba z bliskiego otoczenia zaginionej. - Mamy nadzieję, że dzisiaj nastąpi przełom i sprawa zaginięcia cioci się wyjaśni - dodała Ola Klimek, siostrzenica Beaty Klimek.
- Jest policja, koparka, a także biegły z georadarem. Prowadzone jest przeszukanie, które ma na celu odnalezienie przedmiotów, bądź śladów mogących stanowić dowód w sprawie - przekazała "Faktowi" prok. Małgorzata Wojciechowicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Podkreśliła, że w sprawie nikt nie został zatrzymany i nikomu nie postawiono zarzutów.
Agnieszka B. przebadana wariografem
"Fakt" sugeruje, że sytuacja może mieć związek z przeprowadzonym w ostatnim czasie badaniem wariografem, któremu poddano m.in. obecną partnerkę Jana Klimka, Agnieszkę B. Kobieta przyznała, ze przeszła takie badanie, podkreślając, że jest niewinna. - To było badanie procesowe na zlecenie prokuratora. Byłam badana jako świadek, nie znam jeszcze wyniku, bo czeka się na niego około dwóch tygodni. Rodzice Jana również zostaną zbadani w najbliższych dniach. Robimy to po to, żeby dali nam już spokój - policja, prokuratura i chodzi też o społeczność - powiedziała w rozmowie z "Faktem".
Badaniu wariografem na początku marca poddał się także sam Jan Klimek. Zrobił to za namową dziennikarzy Kanału Kryminalnego. Było to jednak prywatne badanie i nie wyraził on zgody na publikację jego wyników, tłumacząc taką decyzję faktem, że na dokumencie znajdują się jego dane wrażliwe, w tym nazwy przyjmowanych przez niego leków.
Siostrzenica Beaty Klimek: "Niedługo dowiemy się, co się stało"
- To, że nie zdecydował się na publikację wyniku jest dla mnie jednoznaczne. Znam tego człowieka, zresztą chyba wszyscy już go poznaliśmy na tyle, żeby wiedzieć, że gdyby wynik był dla niego korzystny, to chwaliłby się tym wszem i wobec, wszędzie by je publikował, byłby aktywny. A tymczasem, od momentu gdy poddał się badaniu, jest cisza. Jan zniknął - skomentowała w rozmowie z "Faktem" Ola Klimek. Dodała, że "po tym badaniu bardzo dużo się dzieje". - W Poradzu cały czas jeżdżą nieoznakowane samochody służb. Myślę, że sprawa zaginięcia mojej cioci zbliża się ku rozwiązaniu i już niedługo wszyscy dowiemy się, co się stało - powiedziała siostrzenica zaginionej.
Źródło: Radio ZET / "Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET