Zamówiłem rybę nad Bałtykiem. Zobaczyłem paragon i zaniemówiłem. "Nie warto"
Zjedzenie ryby w jednej z nadmorskich smażalni to punkt obowiązkowy każdej wizyty nad Bałtykiem. Niestety, w ostatnich latach ceny w popularnych lokalach znacząco wzrosły. Wciąż jednak da się znaleźć miejsca, gdzie nie otrzymamy "paragonu grozy". Okazuje się, że wystarczy jedynie poszukać.
- Jak ceny w Łukęcinie różnią się od tych w większych miejscowościach.
- Co warto mieć na uwadze zamawiając zestaw bez podanej wagi ryby.
- Dlaczego turyści wybierają mniejsze miejscowości nad Bałtykiem.
"Paragony grozy" nad Bałtykiem to mit? Tanie jedzenie w Łukęcinie
Ceny w nadmorskich kurortach potrafią przyprawić o zawrót głowy. Przekonaliśmy się o tym również w redakcji portalu RadioZET.pl, kiedy jeszcze przed sezonem odwiedziliśmy jedną ze smażalni w Rewalu. Wtedy za zestaw dorsza z surówką, frytkami i napojem zapłaciliśmy ponad 100 zł za osobę. Tym razem postanowiliśmy poszukać miejsca, w którym unikniemy "paragonów grozy". W sierpniowy weekend odwiedziliśmy Łukęcin, czyli niewielką osadę letniskową pomiędzy Dziwnówkiem a Pobierowem. Okazuje się, że oddalając się od najpopularniejszych kurortów, można zaoszczędzić znaczną kwotę.
Ceny w Łukęcinie potrafią zaskoczyć. W jednej z popularniejszych restauracji zamówiliśmy smażoną flądrę wraz z surówką i frytkami. Taki zestaw kosztował 40 zł. Doliczyć do tego należy piwo za 14 zł. Łącznie cały posiłek wyniósł więc 54 zł. To dokładnie o połowę mniej niż w pobliskim Rewalu. Warto jednak dodać, że cena ze zestaw jest narzucona już z góry. Oznacza to, że za rybę zapłacimy zawsze 40 zł, nawet jeśli waga dwóch sztuk będzie się znacząco różniła.
Niskie ceny to niejedyne różnice, które można zauważyć podczas odwiedzin w mniejszych miejscowościach. O wiele krótszy jest również czas oczekiwania na wydany posiłek. Na rybę czeka się zazwyczaj kilka minut, kiedy w większych kurortach już same kolejki potrafią trwać kilkadziesiąt minut. Bardziej kontaktowi są również sami właściciele smażalni, którzy chętnie porozmawiają z klientem i opowiedzą mu o konkretnych gatunkach ryb.
Turyści o cenach nad Bałtykiem. "Nie warto tam jeździć"
Podczas wizyty w Łukęcinie porozmawialiśmy z turystami, którzy akurat spędzali sierpniowy urlop na Pomorzu Zachodnim. Ci w mniejszych miejscowościach chwalą sobie przede wszystkim niskie ceny oraz brak tłumów. "W Pobierowie ceny drinków zbliżają się do 50 zł. Nie warto tam jeździć. My przyjeżdżamy do Dziwnówka od lat i zawsze jesteśmy zadowoleni", "Tutaj nie oszukują na jedzeniu, odwiedzam jedną smażalnię od lat, jest smacznie i ceny nie są za wysokie", "Trzeba jeść daleko od plaży, wtedy zawsze jest taniej" - mówią urlopowicze.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET