`

Zamówiłem rybę nad Bałtykiem. Zobaczyłem paragon i zaniemówiłem. "Nie warto"

2 min. czytania
11.08.2025 16:05
Obserwuj nas na Google

Zjedzenie ryby w jednej z nadmorskich smażalni to punkt obowiązkowy każdej wizyty nad Bałtykiem. Niestety, w ostatnich latach ceny w popularnych lokalach znacząco wzrosły. Wciąż jednak da się znaleźć miejsca, gdzie nie otrzymamy "paragonu grozy". Okazuje się, że wystarczy jedynie poszukać. 

fot. Maksym Daniszewski/ Radio ZET
  • Jak ceny w Łukęcinie różnią się od tych w większych miejscowościach.
  • Co warto mieć na uwadze zamawiając zestaw bez podanej wagi ryby.
  • Dlaczego turyści wybierają mniejsze miejscowości nad Bałtykiem.

"Paragony grozy" nad Bałtykiem to mit? Tanie jedzenie w Łukęcinie

Ceny w nadmorskich kurortach potrafią przyprawić o zawrót głowy. Przekonaliśmy się o tym również w redakcji portalu RadioZET.pl, kiedy jeszcze przed sezonem odwiedziliśmy jedną ze smażalni w Rewalu. Wtedy za zestaw dorsza z surówką, frytkami i napojem zapłaciliśmy ponad 100 zł za osobę. Tym razem postanowiliśmy poszukać miejsca, w którym unikniemy "paragonów grozy". W sierpniowy weekend odwiedziliśmy Łukęcin, czyli niewielką osadę letniskową pomiędzy Dziwnówkiem a Pobierowem. Okazuje się, że oddalając się od najpopularniejszych kurortów, można zaoszczędzić znaczną kwotę. 

Ceny w Łukęcinie potrafią zaskoczyć. W jednej z popularniejszych restauracji zamówiliśmy smażoną flądrę wraz z surówką i frytkami. Taki zestaw kosztował 40 zł. Doliczyć do tego należy piwo za 14 zł. Łącznie cały posiłek wyniósł więc 54 zł. To dokładnie o połowę mniej niż w pobliskim Rewalu. Warto jednak dodać, że cena ze zestaw jest narzucona już z góry. Oznacza to, że za rybę zapłacimy zawsze 40 zł, nawet jeśli waga dwóch sztuk będzie się znacząco różniła. 

Niskie ceny to niejedyne różnice, które można zauważyć podczas odwiedzin w mniejszych miejscowościach. O wiele krótszy jest również czas oczekiwania na wydany posiłek. Na rybę czeka się zazwyczaj kilka minut, kiedy w większych kurortach już same kolejki potrafią trwać kilkadziesiąt minut. Bardziej kontaktowi są również sami właściciele smażalni, którzy chętnie porozmawiają z klientem i opowiedzą mu o konkretnych gatunkach ryb. 

Redakcja poleca

Turyści o cenach nad Bałtykiem. "Nie warto tam jeździć" 

Podczas wizyty w Łukęcinie porozmawialiśmy z turystami, którzy akurat spędzali sierpniowy urlop na Pomorzu Zachodnim. Ci w mniejszych miejscowościach chwalą sobie przede wszystkim niskie ceny oraz brak tłumów. "W Pobierowie ceny drinków zbliżają się do 50 zł. Nie warto tam jeździć. My przyjeżdżamy do Dziwnówka od lat i zawsze jesteśmy zadowoleni", "Tutaj nie oszukują na jedzeniu, odwiedzam jedną smażalnię od lat, jest smacznie i ceny nie są za wysokie", "Trzeba jeść daleko od plaży, wtedy zawsze jest taniej" - mówią urlopowicze. 

Źródło: Radio ZET 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET