Zapaśnik Dominik Sikora zmarł po ciosie w twarz i upadku. Nowe informacje
Sąd okręgowy w Poznaniu zakończył proces w sprawie śmiertelnego pobicia zapaśnika Dominika Sikory. Na ławie oskarżonych zasiadał Olgierd M., któremu teraz grozi od 5 lat do nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Wiele wskazuje na to, że wyrok może być jednak niższy. Wszystko zależy od kwalifikacji czynu, jaką uzna sąd. - Jest mi przykro [...] Jest mi naprawdę wstyd, że uderzyłem Dominika - powiedział oskarżony cytowany przez lokalne Radio Poznań.
- Finał procesu w sprawie śmierci Dominika Sikory w Poznaniu
- Sąd okręgowy w przyszłym tygodniu ogłosi wyrok dla Olgierda M.
- Mężczyzna uderzył sportowca w twarz z taką siłą, że ten upadł i zmarł w szpitalu
- Przez kilka lat Olgierd M. ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości
Pobicie i śmierć Dominika Sikory
Zakończył się proces Olgierda M., który odpowiada za ciężkie pobicie zakończone śmiercią sportowca Dominika Sikory w 2020 roku. Sprawca przez lata ukrywał się przed organami ścigania w Hiszpanii, ale pod koniec 2023 został zatrzymany przez policję i deportowany do Polski, gdzie trafił do aresztu. Proces napastnika rozpoczął się w marcu 2024 roku. Wówczas Olgierd M. nie przyznał się do postawionego mu zarzutu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Złożył jedynie krótkie oświadczenie, w którym potwierdził, że uderzył Dominika Sikorę i nie może się z tym pogodzić.
W poniedziałek (16.12) sąd okręgowy w Poznaniu zakończył proces. Strony postępowania wygłosiły mowy końcowe. Pełnomocnik rodziny Dominika Sikory adw. Robert Ratajczak poparł wniosek prokuratury dotyczący siły uderzenia. - Kettle to są takie obciążniki około 30-kilogramowe. Oskarżony bił rekordy, podnosząc je po 115 razy, więc siła, jeśli chodzi o uderzenie, generalnie siłę po stronie oskarżonego, na pewno była znaczna. Co więcej, oskarżony świadomy tej siły. Zdawał sobie sprawę, że w każdej konfrontacyjnej sytuacji ta siła będzie po jego stronie - podkreślił cytowany przez Radio Poznań.
Olgierd M.: "Jest mi przykro"
Oskarżony Olgierd M. zwrócił się do rodziny Dominika Sikory. - Jest mi przykro, że to wszystko się tak potoczyło. Jest mi naprawdę wstyd, że uderzyłem Dominika, zamiast wziąć na siebie te ciężkie emocje i po prostu stamtąd odejść. Grożono mi zemstą chyba na wszystkich forach portali internetowych opisujących tę sprawę. To był strach przed wstydem, żeby spojrzeć w oczy tej rodzinie. Spanikowałem i przyznaję się do tego uczciwie, że stchórzyłem i uciekłem - wyjaśnił. Sąd ma ogłosić wyrok w przyszłym tygodniu. Prokurator zażądał najniższej możliwej kary, a obrońca ad. Artur Tarnawski zaznaczył, że oskarżony powinien zostać skazany za to, co zrobił, czyli za jeden cios.
Do tragicznych wydarzeń doszło w styczniu 2020 roku na Starym Rynku w Poznaniu. Przed jednym z klubów Dominik Sikora, zawodnik poznańskiego klubu zapaśniczego i ceniony sportowiec, został uderzony w twarz przez Olgierda M. Cios został zadany z taką siłą, że Dominik upadł na bruk i wymagał pilnej pomocy medycznej. Zapaśnik trafił do szpitala, gdzie kilka dni później zmarł. Sprawca po tym zdarzeniu uciekł z Polski i kilka lat ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.
Źródło: Radio ZET/Radio Poznań
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET