Zawyły syreny alarmowe, ludzie nie zareagowali. Miasta zapowiadają podjęcie kroków
W Świdniku i Chełmie w sobotę zawyły syreny alarmowe w związku z wydanym Alertem RCB. Mieszkańcy jednak nie wiedzieli, jak zareagować. Jak relacjonuje reporter Radia ZET Mateusz Kasiak, włodarze tłumaczą, że dostali odgórny nakaz włączenia syren alarmowych. Nie była to ich indywidualna decyzja.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie lotnictwo prowadziło akcję przy granicy z Ukrainą.
- Dlaczego zawyły syreny alarmowe w Świdniku i Chełmie.
- Co zrobić, gdy usłyszymy syreny alarmowe.
Świdnik. Zawyły syreny alarmowe, ludzie nie reagowali
Jak informowaliśmy w Radiu ZET, w sobotę polskie i sojusznicze lotnictwo prowadziło prewencyjną akcję w związku z zagrożeniem dronami na Ukrainie przy granicy z Polską. Później stan zagrożenia został odwołany.
W części regionów zawyły w związku z tym syreny alarmowe, jednak ludzie nie do końca wiedzieli, jak mają się w związku z tym zachować. Jak relacjonuje reporter Radia ZET Mateusz Kasiak, w czasie meczu Świdniczanki Świdnik nie było żadnej reakcji ze strony ani piłkarzy ani kibiców.
Mieszkańcy Świdnika i Chełma pytają, dlaczego wczoraj zawyły syreny alarmowe i czy na pewno były potrzebne. Miasta nie mają sobie jednak nic do zarzucenia. Jak usłyszał Kasiak, syreny trzeba było uruchomić, bo zagrożenie było realne. Polecenie wydal lubelski urząd wojewódzki.
- Alarm został odwołany, ale prewencja jest potrzebna – powiedział Tomasz Stachyra z Lubelskiej Straży Pożarnej. Jak dodał, kiedy słyszymy alarm, trzeba zostać w domu. Najlepiej w pomieszczeniu bez okien. Władze najbardziej zagrożonych miast zapowiadają dla mieszkańców szkolenia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET