Prezydent Nawrocki planuje odtajnienie aneksu WSI. "Bardzo duże ryzyko dla źródeł"
Nie zrobili tego trzej kolejni prezydenci, ale Karol Nawrocki chce odtajnić aneks do raportu o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Trzymany od 18 lat w sejfie dokument obrósł już legendą. O tym, jakie konsekwencje będzie niosło ujawnienie raportu, w podcaście "Podejrzani Politycy" mówi Marek Biernacki, poseł Trzeciej Drogi, a w przeszłości szef MSWiA i koordynator ds. służb specjalnych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są powody niepublikowania aneksu do raportu WSI przez poprzednich prezydentów
- Co znajduje się w tajnym aneksie do raportu WSI
- Z czym może wiązać się odtajnienie aneksu przez Karola Nawrockiego
Opublikowany w 2007 roku raport o likwidacji WSI wywołał wstrząs w polskiej polityce. Padło w nim wiele zarzutów dotyczących służb wywiadowczych, polityków czy dziennikarzy. Z dokumentu przygotowanego przez Antoniego Macierewicza wyłonił się obraz, według którego to służby specjalne mają największą władzę w Polsce.
Od publikacji raportu minęło 18 lat, ale nadal nie poznaliśmy aneksu do raportu. Na jego publikację nie zdecydowało się trzech kolejnych prezydentów – Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski i Andrzej Duda. Czy zrobi to Karol Nawrocki? To możliwe, bo w jego najbliższym otoczeniu znalazł się Sławomir Cenckiewicz, który uważa, że tajny dokument powinna poznać opinia publiczna. Prezydencki minister Marcin Przydacz niedawno w telewizji wPolsce24 oznajmił, że Karol Nawrocki zapowiada odtajnienie aneksu. - Przyjmuję to jako rzecz zaplanowaną i do realizacji – powiedział Przydacz.
Różne wersje aneksu WSI. Co się w nim znajduje?
To spore zaskoczenie, bo jeszcze miesiąc temu Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, tłumaczył, że decyzja nie zapadła, a w dokumencie jest wiele wrażliwych danych, także tych dotyczących bezpieczeństwa państwa. Na pytania RadioZET.pl w sprawie decyzji prezydenta Rafał Leśkiewicz odpisał tylko: "Jak będzie decyzja Pana Prezydenta, poinformujemy o tym opinię publiczną".
O tym, że ujawnienie dokumentu będzie niosło ze sobą poważne konsekwencje, w podcaście "Podejrzani Politycy" mówi Marek Biernacki, poseł Trzeciej Drogi, a w przeszłości szef MSWiA i koordynator ds. służb specjalnych.
- Na pewno część historyczną warto poznać. Ale trzeba pamiętać, że przy ujawnianiu danych można pokazać metodologię pracy służby, albo też metodologię ścigania różnego typu szpiegów, co jest bardzo dużym ryzykiem. Drugi element, czego się zawsze boję, to identyfikacja źródeł, jakie by one były. Jeżeli ujawniamy źródła, osoby, które współpracowały, to w tym momencie jest to bardzo złe dla służby, ona tego nie powinna nigdy robić. Nikt nie będzie później z tą służbą chciał współpracować. Mówię to brutalnie, prosto – tłumaczy w podcaście Biernacki.
Zwraca też uwagę na to, że oprócz prezydentów oraz autorów raportu z liczącym blisko 900 stron aneksem nikt więcej się nie zapoznawał. - Tej części, którą ma pan prezydent, nie znamy. Bo inną treść otrzymała sejmowa komisja ds.służb specjalnych. To też było ciekawe, że nie były to te same aneksy, ta sama treść. Pan prezydent otrzymał całkowicie inną, ja znam inną - dodaje Biernacki.
18 lat od publikacji raportu WSI. "Nie kojarzę zwycięstwa Macierewicza"
Wojskowe Służby Informacyjne to służba zajmująca się wywiadem wojskowym oraz kontrwywiadem. Działała w latach 1991-2006. W jej skład wchodzili funkcjonariusze, z których wielu szkoliło się w komunistycznym ZSSR, m.in. w KGB i FSB. W przeciwieństwie do innych służb nigdy nie byli pod tym kątem weryfikowani. Według Marka Biernackiego to ogromna zagadka, dlaczego do tego nie doszło. Po zlikwidowaniu WSI powstały: Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego. A Antoni Macierewicz napisał słynny raport, w którym winą za nielegalną działalność niektórych osób z WSI i związanych ze służbą obciążał głównie polityków lewicy.
- Trzeba jednak pamiętać, że decyzja o tym, aby nie weryfikować funkcjonariuszy WSI, zapadała w Pałacu Prezydenckim. Prezydentem był Lech Wałęsa, a szefem jego kancelarii - Jarosław Kaczyński, czyli osoby dzisiaj z kompletnie różnych światów politycznych. Ale obaj byli zgodni, że nie wolno tego robić - przypomina Marek Biernacki.
Samym raportem Macierewicza był zawiedziony. Uważa, że został przygotowany powierzchownie, "po łebkach" i wyrządził więcej szkód niż korzyści. Były koordynator ds. służb specjalnych zwraca też uwagę na fakt, że w raporcie pojawiło się wiele nazwisk, osób rzekomo współpracujących ze zlikwidowanymi w 2006 roku Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Część osób wymienionych w raporcie przygotowanym przez Antoniego Macierewicza przedstawiono w niekorzystnym świetle mimo braku dostatecznych dowodów na ich współpracę ze służbami. A prokuratorskie postępowania zazwyczaj kończyły się umorzeniami.
- Nie kojarzę głośnej sprawy, która zakończyłaby się zwycięstwem Antoniego Macierewicza. Przygotowując się do tego programu, przypominając sobie, bo to już 18 lat, nie znalazłem takiej sprawy - zauważa Marek Biernacki.
Trzej prezydenci nie pokazali aneksu. Zrobi to Nawrocki?
Prezydent Lech Kaczyński po lekturze aneksu uznał, że nie należy go publikować, bo "zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami". Prezydent Andrzej Duda podobno najpierw był za odtajnieniem aneksu, ale po przeczytaniu zmienił zdanie. W jednym z wywiadów mówił, że "miał swoje powody", by aneksu nie publikować.
Czy powinien to zrobić Karol Nawrocki? - Stoję na stanowisku, że nie wolno nigdy ujawniać metod pracy operacyjnej i źródeł. Jakie by te źródła były. Wszystkie "przewały" różnego typu bym pokazał - podsumowuje Biernacki.
Marek Biernacki, poseł Trzeciej Drogi, były szef MSWiA, były minister sprawiedliwości i specjalista od służb specjalnych był gościem podcastu "Podejrzani Politycy". Rozmowa Piotra Kozłowskiego z Markiem Biernackim do obejrzenia od piątku, 12 września, od godz. 20.00 na kanale youtube Radia ZET.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET