Do śmiertelnego wypadku doszło w środę około godziny 19.20 przy ulicy Łódzkiej. Mieszkaniec Zgierza wpadł do kanału samochodowego w swoim garażu. Przerażającego odkrycia dokonała rodzina.
Zgierz. Wypadek w garażu. Nie żyje 66-latek
Jak podaje tuzgierz.pl, 66-latek prowadzący działalność gospodarczą tego wieczora pracował z synem w garażu w kanale samochodowym. Młodszy z mężczyzn po pewnym czasie opuścił pomieszczenie. "Żona zobaczyła palące się światło w garażu. Gdy weszła do środka, okazało się, że w kanale leży jej mąż" - czytamy. Wezwała pogotowie. Na miejsce przyjechała też straż pożarna i policja.
- Mężczyzna wpadł do kanału samochodowego, nie żyje. Ratownicy prowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową, wspomagali ich strażacy - przekazał Jędrzej Pawlak, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi w rozmowie z serwisem.
Niestety, 66-latka nie udało się uratować. Lekarz stwierdził zgon. Szczegóły tragedii wyjaśni teraz prokuratorskie śledztwo. - Na razie nie stwierdzono działania osób trzecich. Więcej będzie można powiedzieć po sekcji zwłok - powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET