Ta zima stała się w Polsce legendą. Fale śnieżyc i ciężkie mrozy
Osoby, które żyły w czasach PRL-u, bez wątpienia pamiętają jedną z ówczesnych intensywnych zim. Na przełomie 1962 i 1963 r. panował silny mróz, a temperatura miała bezpośredni wpływ na codzienne życie obywateli.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co działo się w Polsce podczas zimy 1962/1963.
- Jak warunki pogodowe wpłynęły na transport i życie codzienne.
- Jak sytuację opisywały wówczas media lokalne.
Niezapomniana zima. Te mrozy wspominano jeszcze długo
„Zima stulecia” to termin, który – jak świadczy sama nazwa – teoretycznie zarezerwowany jest dla najmroźniejszej zimy podczas stu lat. Mimo to w okresie, w którym Polska była Polską Republiką Ludową, można znaleźć aż trzy sytuacje, w stosunku do których używa się tego określenia. Z tego względu ze sformułowania korzysta się obecnie również w odniesieniu do ekstremalnych mrozów i okoliczności utrudniających życie codzienne.
Quiz: Quiz. Zima w PRL. Jeśli pamiętasz te czasy, zdobędziesz 19/20
Pierwszą z PRL-owskich „zim stulecia” był przełom 1962 i 1963 r. Mrozy zaczęły być jednak szczególnie dokuczliwe w styczniu i lutym. „Samochód z trudem przedziera się przez zwały śniegu. Wiatr siecze śniegiem z boku i przez szyby widzimy wyraźnie jak systematycznie nawiewa w poprzek drogi grube, szerokie zaspy. - Ciężko - mówi kierowca. A będzie jeszcze gorzej na tym odcinku. Istotnie, dookoła tylko gołe pole. Nie widać przy szosie żadnej najmniejszej bodaj osłony przed zadymką” – opisywano trudne warunki w „Głosie Zagłębia”, cytowanym przez serwis Ślązag. W innych stronach Polski nie było lepiej. „Długotrwałe mrozy i śnieżyce nie ustępują. Paraliżowany jest transport drogowy i kolejowy. Na południu kraju, gdzie pokrywa śniegu ma 40-60 cm, tory odśnieżało 11 ciężkich pługów i 10,5 tys. kolejarzy” – donosiła wówczas „Gazeta Pomorska”.
Zima stulecia 1963. Prom utknął w lodzie, zamykano szkoły
Mróz i intensywne opady śniegu znacząco wpłynęły nie tylko na warunki drogowe, ale i inne aspekty transportu. Szczególnie doznało tego Świnoujście, które przez trzy tygodnie było odcięte od świata. „Nie kursowały promy. Prom Świnoujście, który odbił z Warszowa około 16 stycznia o godz.15.20 utknął w spiętrzonych krach lodu” – opisuje serwis iswinoujscie. Na szczęście marznących pasażerów udało się uratować z dramatycznej sytuacji, ponieważ w tym samym czasie w ich stronę z prądem płynął „Perkun”, transportujący zamówiony przez Polskie Ratownictwo Okrętowe holownik lodołamacz.
Zima w 1963 r. miała wpływ również na życie codzienne. Temperatury spadały nawet ponad -30 stopni Celsjusza. Z tego powodu pracę w fabrykach ograniczono lub wstrzymywano. Na jakiś czas zamknięto też szkoły i instytucje kulturalne. Odśnieżanie odbywało się przy wsparciu wojska, komunikacja miejska prawie nie działała, wyłączano prąd, a w sklepach brakowało podstawowych artykułów.
Niedługo po ostatnich dniach lutego temperatury zaczęły wzrastać, a warunki się polepszać. Następna niezwykle mroźna zima przyszła dopiero w następnej dekadzie – na przełomie lat 1986 i 1987.
Źródło: Radio ZET/Głos Zagłębia/slazag.pl/pomorska.pl/iswinoujscie.pl/gazetaolsztynska.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET