`

16-latek rzucił się, by ratować dzieci. Sam stracił życie

1 min. czytania
13.04.2023 10:44
Obserwuj nas na Google

Nastolatek z Atlanty w USA utonął, gdy ratował czwórkę dzieci swoich znajomych. Te zostały porwane przez silny prąd u wybrzeża Florydy. - Nic nie ukoi mojego bólu, ale wiem, że poświęcił się, by ratować innych, a to napawa mnie dumą - powiedziała matka 16-latka. 

16-latek utnoął
fot. Twitter/screen

16-letni Bryce Brooks został okrzyknięty bohaterem po tym, jak rzucił się do wody, żeby ratować czworo małych dzieci porwanych przez silne prądy u wybrzeża Florydy Zachodniej. USA Today podaje, że nastolatek był wraz z rodziną i znajomymi na wakacjach w mieście Pensacola. 

Shivy Brooks, ojciec chłopaka powiedział, że Bryce dobrze znał dzieci ich znajomych. Podczas wypoczynku na plaży zobaczył, jak prąd odciąga je od brzegu. - Bezinteresownie rzucił się na pomoc, sam wpadł w silne prądy i wzywał pomocy, ale nie dla siebie, tylko dla małych dzieci, którymi się opiekował - mówił. 

Nastolatek wskoczył do wody, by ratować dzieci. Sam stracił życie

Dzieci porwane przez prąd udało się wydostać całe i zdrowe. Niestety akcja ratunkowa zakończyła się dla Bryce'a tragicznie. W pewnym momencie 16-latek zniknął pod wodą i utonął. Życie stracił też Charles Johnosn, który chciał pomóc 16-latkowi, on również został wciągnięty pod wodę i zginął. 

W rodzinnych stronach 16-latek został uznany za bohatera. Jego matka powiedziała, że "nic nie ukoi bólu, który teraz odczuwa". - Nigdy nie zobaczę, jak mój syn dorasta i staje się mężczyzną, ale wiem, że poświęcił się, by ratować innych i to napawa mnie dumą - mówiła.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/USA Today

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET