`

Tych słów na roślinne zamienniki mięsa już nie użyjemy. UE stworzyła listę

2 min. czytania
Aktualizacja 06.03.2026
06.03.2026 14:42
Obserwuj nas na Google

Negocjacje Parlamentu Europejskiego, Rady Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej zakończyły się porozumieniem i uzgodnieniem terminów zakazanych na określanie roślinnych zamienników mięsa. - W obecnym kontekście politycznym i społecznym trudno jest zrozumieć, dlaczego politycy zajmują się właśnie tym tematem – komentuje organizacja RoślinnieJemy.

Kobieta na zakupach w dziale mięsnym
fot. Eryk Stawinski/REPORTER/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co obejmuje lista zakazanych określeń na roślinne alternatywy mięsa.
  • Które nazwy produktowe pozostaną dozwolone.
  • Jak skomentowano decyzję będącą zakończeniem negocjacji.

UE zakazuje tych określeń na alternatywy mięsa? 31 słów na liście

Unia Europejska, Rada Unii Europejskiej i Komisja Europejska doszły do porozumienia w zakresie zakazu stosowania niektórych nazw w odniesieniu do roślinnych alternatyw mięsa. Rozwiązanie ma zapewnić rolnikom „silniejszą pozycję negocjacyjną” w zakresie dostaw żywności. Na liście znalazło się 31 słów. Zawarte tam określenia to przede wszystkim nazewnictwo związane z rodzajami i częściami mięsa. Zgodnie z tym zamysłem w nazwach dań roślinnych dostępnych na rynku producenci nie będą mogli stosować określeń:

  1. kurczak,
  2. wołowina,
  3. wieprzowina,
  4. indyk,
  5. kaczka,
  6. gęś,
  7. jagnięcina,
  8. baranina,
  9. boczek,
  10. kozina/koźlina,
  11. cielęcina,
  12. polędwica,
  13. drób,
  14. owcza/y (z owcy),
  15. stek,
  16. żeberka,
  17. stek z antrykotu,
  18. stek T-bone,
  19. zad,
  20. wątróbka,
  21. schab,
  22. rostbef,
  23. łata,
  24. skrzydełko,
  25. pierś,
  26. udko,
  27. pałka (np. z kurczaka),
  28. łopatka,
  29. mostek,
  30. golonka,
  31. kotlet.

Dozwolone pozostaną natomiast nazwy takie, tak „burger”, „nuggetsy” czy „kiełbasa”.

Nie przegap

Decyzja UE budzi kontrowersje. Takie słychać komentarze

Unia Europejska ustaliła 3-letni okres przejściowy dla producentów, by przedsiębiorcy mieli czas na dostosowanie swoich produktów do nowych przepisów. Satysfakcji nie ukrywa Céline Imart – francuska europosłanka z listy centroprawicowych Republikanów, która przewodziła w walce z etykietowaniem produktów pochodzenia roślinnego. Polityczka nazwała decyzję „zdecydowanym zwycięstwem dla rolników”.

Sprawa zwraca uwagę również w Polsce. - W obecnym kontekście politycznym i społecznym trudno jest zrozumieć, dlaczego politycy zajmują się właśnie tym tematem. Badania konsumenckie pokazują, że stosowane dotychczas nazwy nie wprowadzają konsumentów w błąd – komentuje Alicja Bućko z organizacji RoślinnieJemy, której zdaniem europejskie zasoby marnowane są na „problem, który po prostu nie istnieje”. - Dobrze, że przynajmniej niektóre nazwy, które dają konsumentom ważną informację na temat przeznaczenia produktu, jak „burger” czy „kiełbasa”, zostają wciąż na sklepowych półkach. Mimo to efektem negocjacji jest chaos i niekonsekwencja – uważa ekspertka.

Źródło: Radio ZET/euronews.com/proveg.org/RoślinnieJemy - materiały prasowe

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET