`

5-letni Siemion dołączył do Poliny i rodziców. Kolejna niewinna ofiara wojny

2 min. czytania
07.03.2022 13:19
Obserwuj nas na Google

5-letni Siemion dołączył do swoich rodziców i starszej siostry Poliny. Chłopiec, który w krytycznym stanie trafił do jednego z kijowskich szpitali, przegrał walkę o życie. Przed kilkoma dniami ukraińska rodzina próbowała wydostać się z ogarniętej wojną stolicy, gdzie zostali jednak brutalnie ostrzelani przez rosyjskich dywersantów.

Siemion i Polina
fot. Facebook/screeny

Anton i Swietłana wraz z dziećmi Poliną, Sofią i Siemionem chcieli uciec z ogarniętej wojną Ukrainy, wsiedli w samochód i ruszyli przed siebie. Niestety, nie zdążyli wydostać się nawet z Kijowa, gdy na przedmieściach tego miasta rodzina została ostrzelana przez rosyjskich dywersantów.

Małżeństwo i ich córka Polina zginęli na miejscu, z kolei Siemion z Sofią w krytycznym stanie trafili do szpitala. Zdjęcia podłączonego pod respirator pięciolatka, przy którym czuwa ktoś z bliskich, łamały serca. Niestety, chłopca ostatecznie nie udało się uratować. Po kilku dniach Siemion zmarł w szpitalu Ochmadyt w Kijowie - podał "The Daily Telegraph".

Nie żyje 5-letni Siemion, młodszy braciszek Poliny

13-letnia Sofia, która przebywa w innej placówce, wciąż walczy o życie. Dziewczynka nie wie, że straciła całą rodzinę.

Redakcja poleca

Wspomniana Polina była pierwszą znaną z imienia dziecięcą ofiarą wojny na Ukrainie. Uśmiechnięta twarz 10-latki w różowych włosach stała się symbolem okrucieństwa rosyjskiej inwazji, która uderza także w bezbronnych i niewinnych cywilów.

- Rosjanie, dlaczego rozstrzelaliście dzieci, cywilów? Oni chcieli po prostu opuścić Kijów, chcieli żyć, a zostali zaatakowani - mówił mediom Artem, przyjaciel rodziny. - Została tylko dziewczynka. Nigdy nie wybaczymy Rosji i Rosjanom ich śmierci. One były takie słodkie, zabawne i życzliwe... - dodała Tatiana, przyjaciółka zamordowanych.

Fot. Facebook/screen

Wojna w Ukrainie - najnowsze wiadomości na żywo

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET