Alec Baldwin śmiertelnie postrzelił operatorkę. Wcześniej broń wystrzeliła co najmniej dwukrotnie

2 min. czytania
24.10.2021 10:13
Obserwuj nas na Google

Na planie filmu "Rust" z udziałem Aleca Baldwina, zanim jeszcze tragicznie zginęła autorka zdjęć, co najmniej dwukrotnie wypaliła broń - podał w sobotę "New York Times". Według innych źródeł aktorowi może zostać postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

Alec Baldwin
fot. ANGELA WEISS/AFP/East News

Alec Baldwin na planie zdjęciowym westernu "Rust" postrzelił śmiertelnie 42-letnią operatorkę. Do tragedii doszło w czwartek na farmie w Bonanza Creek Ranch w trakcie kręcenia filmu. Kiedy broń w ręku Baldwina wypaliła, zginęła autorka zdjęć do filmu Halyna Hutchins, a ranny został reżyser Joel Souza.

"New York Times", powołując się na trzy niewymienione z nazwiska osoby, które zrezygnowały z uczestniczenia w realizacji filmu kilka godzin przed śmiertelnym incydentem, poinformował, że już 19 października dwukrotnie doszło do przypadkowego wypalania broni. Byli członkowie ekipy filmowej złożyli skargę w związku z obawami o bezpieczeństwo na planie. Zrezygnowali z powodu niedostatecznych wynagrodzeń i nieodpowiednich warunków produkcji.

Alec Baldwin śmiertelnie postrzelił operatorkę. Nowe fakty

"Informacje, które podał jako pierwszy <>, dotyczą luźnego przestrzegania przepisów, a także konfliktów pracowniczych między producentami i członkami ekipy w trakcie realizacji filmu <>, niskobudżetowego filmu o XIX-wiecznym przypadkowym zabójstwie i jego następstwach" – pisze "NYT".

Redakcja poleca

Gazeta cytuje też Larry’ego Zanoffa, który pracował na planie "Django" Quentina Tarantino jako zbrojmistrz zajmujący się m.in. instruowaniem członków obsady w zakresie bezpiecznego obchodzenia się z bronią palną. Wyjaśnił on, że gdyby broń wypaliła podczas realizacji filmu, natychmiast by wszczęto, czy była wadliwa, czy wynikało to z nieprawidłowej obsługi. W tym drugim przypadku natychmiast zostałyby zaostrzone przepisy bezpieczeństwa.

"Zgodnie z oświadczeniem podpisanym przez detektywa Joela Cano z biura szeryfa hrabstwa Santa Fe, pan Baldwin został poinformowany przez asystenta reżysera, który wręczył mu broń, że jest to <>, co na planie filmowym zwykle odnosi się do broni, która nie jest naładowana" – przypomniał "NYT".

Z kolei dziennik "New York Post" stwierdził w sobotę, przytaczając opinię adwokata Josepha Costy z firmy prawniczej w Los Angeles, że tragedia może mieć poważne konsekwencje prawne dla Baldwina, który jest też jednym z głównych producentów filmu. Może mu nawet zostać postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przez zaniedbanie. "To odpowiednik prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwym, co oznacza, że ktoś mógł nie mieć zamiaru wyrządzić dużej szkody, ale to zrobił" – ocenił Costa.

RadioZET.pl/PAP - Andrzej Dobrowolski

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET