"Atak chemiczny" w Mariupolu. Dowódca pułku Azow przekazał nowe informacje
Andriej Biłecki, dowódca pułku Azow, który jako pierwszy poinformował o wykorzystaniu przez wojska rosyjskie trującej substancji w Mariupolu, w specjalnym nagraniu poinformował o skutkach ataku. - Ranne są co najmniej trzy osoby - mówi w serwisie Telegram.
Wojsko rosyjskie w poniedziałek użyło trującej substancji nieznanego pochodzenia przeciwko ukraińskim żołnierzom i cywilom w Mariupolu - poinformował w wieczornym komunikacie pułk Azow. Dodał, że do przeprowadzenia ataku wykorzystano drona. Poszkodowani mieli problemy z oddychaniem i wykazywali problemy neurologiczne.
Oficjalnie nikt nie potwierdził, by okupanci zastosowali zakazaną prawem międzynarodowym broń chemiczną. Nawet prezydent Wołodymyr Zełenski w przemówieniu podsumowującym 47. dzień wojny w Ukrainie nie określił, by doszło do tego rodzaju sytuacji. - Dzisiaj okupanci oświadczyli, że przygotowują nowy etap terroru przeciwko Ukrainie i naszym żołnierzom. Jeden z ich rzeczników powiedział, że mogą użyć broni chemicznej przeciwko obrońcom Mariupola. Traktujemy to tak poważnie, jak tylko jest to możliwe - przypomniał przywódca.
Pułk Azow: nowe fakty o ataku w Mariupolu
Dowódca pułku Azow Andriej Biłecki kilka godzin później opublikował nagranie w serwisie Telegram, w którym potwierdził, że w wyniku "ataku chemicznego" na fabrykę Azowstal, gdzie swoją bazę mają ukraińscy żołnierze, ranne zostały trzy osoby. Ocenił, że ich stan jest "zadowalający"
"Atak chemiczny na Mariupol oznacza tylko jedno: Rosjanie nie mogą zająć tego miasta i pokonać ukraińskich obrońców miasta. Nie mają innego wyjścia, jak używać masowo zakazanej broni" - tłumaczył.
Wojna w Ukrainie trwa od 47 dni. Rosjanie mają się przygotowywać do ofensywy na Mariupol w celu przejęcia kontroli nad miastem.
WOJNA W UKRAINIE - RELACJA NA ŻYWO:
RadioZET.pl/Telegram/Interfax/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET