Białoruska telewizja pokazała zastraszoną młodzież. "Odechciało się rewolucji"
Nie ustają protesty na Białorusi. Tymczasem publiczna telewizja w tym kraju pokazała, w jaki sposób radzi sobie z niepokornymi obywatelami. W opublikowanym na Twitterze wideo widzimy zastraszoną i ranną młodzież, która przyznaje, że "odechciało się jej rewolucji".
Białorusini nie ustają w sprzeciwie wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki. Pobicia, łapanki, odgłos granatów hukowych czy wystrzały broni to teraz codzienność na Białorusi. Początkowo o protestach i brutalności milicji informowały niezależne media i blogerzy, jednak ich praca była utrudniona ze względu na ograniczenia w dostępie do sieci. Teraz swój przekaz zaprezentowała także reżimowa telewizja.
Białoruś. Ranna i skruszona młodzież w materiale publicznej telewizji
Na wideo opublikowanym na Twitterze reżimowej telewizji na Białorusi widzimy sześć osób z licznymi obrażeniami i skrępowanymi rękami, stojących pod ścianą. Są wyraźnie przestraszone. Na filmie młodzież skruszonym głosem oświadcza, że ma wyrzuty sumienia i już nie chce rewolucji. Według twórców materiału wśród zatrzymanych są obywatele Białorusi i Ukrainy.
Przekaz jest jasny. Chodzi o to, by pokazać rodakom, że nie potrzeba wiele, aby protestujący zrezygnowali ze swoich zamiarów.
Dla części białoruskiego społeczeństwa jest to nawoływanie: popatrzcie, kto to powoduje, nie pójdźcie tą drogą. Dla innych jest to zastraszenie i pokazanie tego, co możemy wam zrobić, że przyznacie się do wszystkiego. Czy to będzie działało? Zobaczymy, manifestacje mają to do siebie, że z czasem ludzie przestają się bać
- ocenił dr Łukasz Jasina, ekspert ds. studiów wschodnich z Polskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych, cytowany przez polsatnews.pl.
Jak dodał, w świat ma pójść informacja, że to Łukaszenka jest ostoją stabilizacji, a uczestnicy zamieszek to "bezrobotni, młodociani bandyci". "To narracja, która może się przyjąć wśród niektórych Białorusinów z klasy średniej, ale - biorąc pod uwagę kryzys gospodarczy, nie jest skazana na sukces" - dodał.
Białorusini protestują, ludzie wyszli na ulice
Niezależne media i blogerzy informują w czwartek o protestach w Żodzinie, Grodnie i innych miastach Białorusi. W internecie pojawiły się informacje o protestujących m.in. w zakładach Grodno-Azot, Grodnożiłstroj, Terrazit, na Rynku Lidzkim czy zakładach Biełmiedprieparaty.
Protestują pracownicy Filharmonii Państwowej, którzy w czwartek przed budynkiem filharmonii odśpiewali chórem pieśń „Mohutny Boża” (Boże Wszechmogący). Na ulice wyszli pracownicy szpitala nr 1 i nr 6 w Mińsku.
Sieci społecznościowe są pełne zdjęć i nagrań z różnych miejsc Mińska, gdzie gromadzą się ludzie. W niektórych punktach są to kobiety z kwiatami, gdzie indziej mieszkańcy tworzą łańcuchy solidarności.
Czwartek jest pierwszym dniem, kiedy protesty rozpoczęły się na Białorusi już od godzin porannych.
RadioZET.pl/Twitter/polsatnews.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET