Polski ksiądz zginął w Boliwii. Od dwóch lat był na misjach
Wieczorem 31 października zginął w Boliwii ks. Piotr Lewandowski. Kapłan z diecezji gliwickiej poniósł śmierć w wypadku drogowym. Jego pogrzeb odbędzie się w Polsce.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Jak podał "Gość Niedzielny", kapłan zginął w wypadku w środę około godz 21:30 czasu miejscowego (w tym czasie w Polsce był już czwartek godz. 2:30). Pogrzeb duchownego odbędzie się w Polsce, ale nie podano jeszcze jego terminu.
31-letni ksiądz zmarł nagle podczas mszy w Wielki PiątekKs. Lewandowski przyjął święcenia kapłańskiego osiem lat temu. W 2016 roku z rodzinnej parafii Bożego Miłosierdzia w Gliwicach pojechał na misje do wikariatu Ñuflo de Chávez we wschodniej Boliwii.
W wywiadzie udzielonym "Gościowi Niedzielnemu" przed dwoma laty tłumaczył powody swojej decyzji wyjazdu na misje: - Ta myśl gdzieś mi się zagubiła, a wróciła i dojrzewała, gdy byłem wikarym w Bytomiu. Później miałem wypadek, podczas którego dość poważnie roztrzaskałem samochód, a sam wyszedłem z niego cało. Popatrzyłem w niebo i powiedziałem: „Dobra, wygrałeś!”. Zrozumiałem, że Pan Bóg daje mi kolejną szansę.
Razem z córką wyłudził od 85-letniego księdza prawie milion zł. Wmówili mu, że potrzebują na operacje za granicąRadioZET.pl/Gość Niedzielny/PTD
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET