Czernihów liczy straty po zniszczeniach. Mer: "Odbudowa potrwa od 30 do 50 lat"
Rosja nadal koncentruje sprzęt wojskowy i uzbrojenie, w tym rakiety, na granicy Białorusi i Ukrainy, w Homlu – oświadczył w poniedziałek mer Czernihowa Władysław Atroszenko w serwisie Telegram.
Rosja wycofała swoje wojska z przedmieść Kijowa i Czernihowa, gdzie toczyły się najcięższe walki. Wiele wskazuje, że był to zorganizowany odwrót taktyczny, wobec niezrealizowania celu inwazji – szybkiego zajęcia państwa.
Mer Czernihowa wspomniał w poniedziałek, że w jego mieście już kolejny dzień nie notuje się ciężkiego ostrzału, który był codziennością po 24 lutego.
Czernihów odparł atak. Mer: Odbudowa potrwa 30-50 lat
"Już drugą noc nie mieliśmy ostrzału moździerzowego ani artyleryjskiego, ale po północy w przestrzeni powietrznej słychać było samoloty. […] Dla mieszkańców nie ma znaczenia, czy zrzucano pociski, bo miasto jest i tak doszczętnie zniszczone, więc nie ma wielkiej różnicy" – napisał mer Czernihowa.
Atroszenko wyjaśnił, że odwrót nie oznacza końca inwazji, gdyż Rosja "koncentruje sprzęt wojskowy i uzbrojenie, w tym rakiety, na granicy Białorusi i Ukrainy, w Homlu". Dodał, że w Czernihowie nie działa biznes, a mieszkańcy nie płacą podatków, więc miasto nie ma dochodów.
"Wyjechało od nas dwie trzecie mieszkańców. Skala szkód w Czernihowie jest taka, że gdyby oceniać je siłami eksperckimi, (odbudowa, przyp.) potrwa 30-50 lat. Trzeba umówić się na szczeblu międzynarodowym ze środowiskiem eksperckim, żeby odbyło się to według uproszczonej procedury, byśmy mogli domagać się odszkodowania od Rosji, która jest międzynarodowym terrorystą" – oznajmił Atroszenko.
Wojna na Ukrainie - najnowsze informacje na żywo
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET