`

Polacy zaatakowani na Dominikanie. Napastnik chciał zgwałcić kobietę. Miał ze sobą maczetę oraz broń

3 min. czytania
13.12.2021 08:22
Obserwuj nas na Google

Dwoje polskich turystów zostało zaatakowanych w trakcie spaceru na jednej z plaż w Dominikanie. Uzbrojony napastnik domagał się od nich pieniędzy, usiłował też zgwałcić kobietę. Parze udało się uciec, a dzięki interwencji mediów oraz polskiego MSZ wracają już do kraju. 

Dominikana
fot. Plaża w Punta Cana na Dominikanie/Erica Santelices/AFP/East News

Do zdarzenia, o którym poinformował Onet, doszło w sobotę tuż po godz. 12 w miejscowości Punta Cana w Dominikanie. Para polskich turystów - Łukasz i Anna - została zaatakowana podczas spaceru przez przypadkowego mężczyznę, który twierdził, że naruszono jego prywatną posesję.

Dominikana. Para Polaków zaatakowana, napastnik chciał zgwałcić kobietę

- Żeby dotrzeć do miejsca docelowego, trzeba było przejść wąski półwysep, na którym znajdował się opuszczony budynek przypominający dawny hotel. Obok była normalna droga, którą chcieliśmy przejść. Nagle zza budynku wyłonił się ubrany w uniform mężczyzna z bronią. Przypominał ochroniarza. Powiedział nam, że nie możemy tędy chodzić, ponieważ jest to teren prywatny. Oznajmiliśmy, że w takim razie zawracamy - relacjonuje Onetowi pan Łukasz.

Redakcja poleca

Według relacji naszych rodaków napastnik miał ze sobą maczetę oraz broń palną. Zażądał pieniędzy, a gdy pan Łukasz chciał wyjąć je z plecaka, napastnik zaczął dobierać się do jego partnerki. - W pierwszej chwili tego nie spostrzegłem, ale nagle Ania zaczęła mi mówić, że musimy stąd uciekać, bo ten facet ją obmacuje - mówił. 

Gdy zaczęli uciekać, agresor zaczął mierzyć do nich z pistoletu i grozić, że ich zastrzeli. Potem zaprowadził ich do opuszczonego budynku, gdzie ponownie próbował obmacywać Annę. Następnie doszło do szarpaniny. 

W jej trakcie pistolet wystrzelił, ale na szczęście kula nas nie trafiła. Gdy na chwilę obezwładniłem napastnika, na moment wyrwaliśmy mu broń z ręki, ale wtedy maczetą zranił mi kawałek pięty. Rana jest rozległa - Pan Łukasz w rozmowie z Onetem

Parze ostatecznie udało się uciec, aczkolwiek w ruinach został telefon komórkowy, z którego napastnik później wydzwaniał. Polacy wspominali, że bali się o swoje życie - nie byli pewni, czy nie był on częścią większej grupy. Po drodze napotkali turystów z Niemiec, którzy pomogli im wezwać pomoc. Policja na miejscu sporządziła raport.

Pan Łukasz: usłyszeliśmy, że „skoro uciekliśmy, to nie ma problemu”.

Łukasz i Anna skontaktowali się także z polskim konsulatem w Puerto Plata. - Usłyszeliśmy, że, cytuję, „skoro uciekliśmy, to nie ma problemu”. Placówka stwierdziła też, że to nie ich rewir i poleciła nam też napisać e-mail do ambasady RP w Panamie. Tak też zrobiliśmy. Otrzymaliśmy potwierdzenie odbioru wiadomości - mówił mężczyzna. Podobnie bagatelizować sprawę - jak pisze serwis - miała ambasada w Panamie, która posiada również akredytację na Dominikanie. 

Rozmówcy Onetu przyznawali, że bali się o swoje życie, m.in. dlatego, że wciąż mieli na sobie opaski hotelowe. Gdy jednak dotarli z powrotem do hotelu, zapewniono ich, że są tam bezpieczni. Rezydent biura podróży, które realizowała wycieczkę, polecał im zostać do końca turnusu, ale odmówili, kupując bilety na najbliższy możliwy lot w niedzielę wieczorem. 

Redakcja poleca

- Konsul RP w Panamie i Konsul Honorowy RP w Puerto Plata znają sprawę Polaków zaatakowanych na Dominikanie i są w kontakcie z poszkodowaną parą, którym udzielana jest pomoc - informował w rozmowie z portalem rzecznik prasowy MSZ Łukasz Jasina. Przyznawała jednak, że służby nie mogły spełnić żądań pary, która domagała się eksorty na lotnisko, bo "na miejscu jest tylko konsul honorowy".

Ostatecznie po tym, jak sprawę opisał Onet, polskie służby dyplomatyczne przyspieszyły działania ws. pary, która w niedzielę o godz. 23:20 czasu polskiego wsiadała do samolotu powrotnego do Polski. „Dzięki rozgłosowi na szczęście się udało. Dziękuję za pomoc. Teraz już wszystko powinno być ok” - napisał pan Łukasz w wiadomości do redakcji Onetu tuż przed wylotem.

RadioZET.pl/Onet.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET