"Tam nas upijali, dawali broń". Kolejny szokujący wywiad dezertera Emila Cz.
Dezerter z Wojska Polskiego Emil Cz., który zbiegł na Białoruś, przyznał się w tamtejszej telewizji ONT do problemów z prawem i leczenia z uzależnienia alkoholowego. – Nikt nie powie, że jestem bohaterem, tylko zdrajcą. Wyciągają mi złe relacje z matką – powiedział. 25-latek stwierdził, że polskie służby strzelały do migrantów, a on sam uczestniczył w dziesięciu takich sytuacjach. – Brałem w tym udział pod przymusem - mówił Emil Cz.
Dezerter Emil Cz., który zbiegł ze służby przy granicy na Białoruś, udzielił kolejnego wywiadu tamtejszym mediom. W telewizji ONT.by powtórzył wcześniejsze szokujące relacje, m.in. o strzelaniu przez polskie wojsko do migrantów. Stwierdził, że sam brał w tym udział.
Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Tomasz Piotrowski wydał oświadczenie, w którym potwierdził, że doszło do "haniebnego, jednorazowego przypadku dezercji". Na jaw wyszły informacje o tym, że 25-latek miał problemy z prawem i groziło mu usunięcie z armii. W czwartek informowaliśmy, że policja i żandarmeria wiedziały o problemach z prawem 25-letniego żołnierza.
Emil Cz. w białoruskiej telewizji. "Potem strzelaliśmy w lesie do ludzi"
Dezerter mówił, że strażnicy i przełożeni przerzucali go w wiele miejsc, stąd nie pamięta, gdzie dochodziło do zabijania migrantów. – Mówili nam, że będziemy pilnować płotu. Najpierw mówili, że będziemy jeździć na patrol, a potem strzelaliśmy w lesie do ludzi – mówił w białoruskiej telewizji dezerter. – Gdybym się temu sprzeciwił, byłbym martwy. Uczestniczyłem w dziesięciu takich sytuacjach – powiedział białoruskiej telewizji Emil Cz.
– Tam nas upijali, dawali broń. Rano człowiek nie pamiętał dokładnie, czy strzelał do ludzi – mówił białoruskiej stacji telewizyjnej Emil. Cz. Prowadzący dopytywał o jego problemy z prawem, które podnoszą polskie media. Emil Cz. stwierdził, że "do pewnego momentu było dobrze". – Potem miałem nieprzyjemną przygodę z prawem. Chodziło o sprawy rodzinne, a polskie media to rozdmuchują. Wydaje mi się, że z tego powodu byłem jedną z pierwszych osób w jednostce, która dostała broń – ocenił dezerter.
I przyznał, że nie boi się takiego przekazywania informacji o działaniach polskich służb w czasie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej. – Robię to po to, by ludzie dowiedzieli się, jak było – powiedział Cz. Dezerterowi grozi w Polsce do 10 lat więzienia. Dział ds. Wojskowych Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ wydał postanowienie o przedstawieniu mu zarzutu dopuszczenia się kwalifikowanej postaci przestępstwa dezercji.
RadioZET.pl/Ont.by
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET