Strzelanina w Hanau. Ambasada RP: wśród ofiar nie było Polaków
Wśród ofiar zamachowca z Hanau, zarówno śmiertelnych jak i rannych, nie ma osób z polskim obywatelstwem, bądź z polskim nazwiskiem - poinformował attache prasowy ambasady RP w Berlinie Dariusz Pawłoś. Stanowisko to zaprzecza doniesieniom medialnym, wedle których wśród ofiar miała znajdować się polska kelnerka.
"Z informacji uzyskanych z federalnego MSZ oraz Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) w Wiesbaden wśród ofiar – śmiertelnych i rannych – nie ma osób z polskim obywatelstwem, bądź z polskim nazwiskiem" - napisał Pawłoś w oświadczeniu dla Polskiej Agencji Prasowej.
Zastrzegł jednak, że w sprawie morderstw w Hanau (20 km na wschód od Frankfurtu nad Menem) trwają czynności prowadzone pod nadzorem Federalnego Prokuratora Generalnego i "nadal trwa zbieranie i weryfikacja wszelkich informacji dotyczących danych osobowych ofiar oraz ich proweniencji". Przypomnijmy, że czwartek niektóre media podały informację, że wśród ofiar zamachowca była polska kelnerka, pracując w palarni fajek wodnych "Arena".
Czy wśród ofiar są Polacy?
Niemiecki Federalny Prokurator Generalny Peter Frank poinformował w czwartek na konferencji prasowej w Karlsruhe, że dziewięć spośród 10 ofiar zamachowca z Hanau miało imigranckie pochodzenie. Według ambasady Turcji w Berlinie pięć miało obywatelstwo tego kraju.
Morderca z Hanau to skrajny prawicowiec. Zostawił list i nagranie wideoFrank oświadczył również, że śledczy sprawdzają obecnie, czy 43-letni morderca Tobias Rathjen miał pomocników. Analizowane są też jego ewentualne kontakty zagraniczne. Wstępna analiza treści na stronie internetowej zabójcy wykazała, że był wyznawcą rozmaitych teorii spiskowych i rasistą - ujawnił niemiecki prokurator.
Niemcy. Zamach w Hanau
Niemiecka Federalna Prokuratura Generalna (BGA), która w czwartek przejęła śledztwo w sprawie, traktuje morderstwa jako możliwy zamach terrorystyczny. Rathjen był obywatelem Niemiec, miał pozwolenie na broń i uprawiał strzelectwo sportowe.
Według policji do pierwszego ataku na bar z fajkami wodnymi w śródmieściu Hanau doszło w środę około godz. 22. Drugi atak miał miejsce kilkanaście minut później, w podobnym barze oddalonym o 2,5 km, w dzielnicy Kesselstadt. 43-latek zastrzelił dziewięć osób, a zranił sześć, w tym jedną ciężko. Następnie zabił też w swoim mieszkaniu własną matkę i popełnił samobójstwo.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET