Do tragedii doszło w północnej wiosce Bir al-Maksur w Izraelu. Czteroletni Imran Muhammad Hujayrat był na placu zabaw, kiedy został śmiertelnie postrzelony. Według policji dziecko mogło zostać trafione przez zabłąkany strzał z placu budowy, oddalonego o 300 metrów.
Jeden ze świadków zeznał, że czterolatek zginął na oczach swojej matki. Chłopiec trafił do szpitala w Hajfie. Zmarł z powodu obrażeń głowy i szyi.
Izrael. Śmierć na placu zabaw. Nie żyje 4-latek
„To szokujący incydent. Maluch został trafiony przez przestępców używających broni palnej z taką łatwością i bez szacunku dla ludzkiego życia. To straszna tragedia” – czytamy w oświadczeniu policji. Funkcjonariusze przekazali, że "zrobią wszystko, aby dotrzeć do bandytów”.
Minister bezpieczeństwa publicznego Omer Bar-Lew, odpowiedzialny za izraelskie siły policyjne, powiedział w czwartek, że to wydarzenie „rozdziera jego serce”. Obiecał, że organy ścigania „nie spoczną, dopóki bandyci nie zostaną postawieni przed sądem”.
Policja zatrzymała 6 osób w związku ze strzelaniną i śmiercią dziecka. Ostatecznie dwóch podejrzanych w wieku 34 i 35 lat aresztowano. Pozostali czterej zostali zwolnieni.
Arabska społeczność w Izraelu obwinia policję, która - według nich - nie rozprawiła się z potężnymi organizacjami przestępczymi. Ich zdaniem funkcjonariusze w dużej mierze ignorują przemoc, która obejmuje waśnie rodzinne, wojny mafijne i przemoc wobec kobiet.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET