Kim Dzong Un żyje? Reżimowe media poinformowały o liście dyktatora
W ubiegły weekend w zagranicznych mediach pojawiła się informacja, że nie żyje Kim Dzong Un. Tej wiadomości nie potwierdziły koreańskie służby. Reżimowe media ogłosiły, że dyktator napisał list. Czy to świadczy o tym, że przywódca Korei Północnej żyje?
Spekulacje dotyczące stanu zdrowia dyktatora Korei Północnej zaczęły się od momentu, kiedy 36-letni dyktator nie pojawił się 15 kwietnia na obchodach z okazji rocznicy urodzin swojego dziadka, założyciela KRLD Kim Ir Sena. Wtedy stacja CNN podała w poniedziałek, 20 kwietnia, że przywódca przeszedł operację chirurgiczną, a jego życie jest zagrożone. W piątek agencja Reutera poinformowała, że władze Chin wysłały do Korei Północnej grupę ekspertów mających pomóc w leczeniu Kima. Jednak według japońskiego tygodnika "Shukan Gendai" przywódca jest "w stanie wegetatywnym" po operacji serca.
W ubiegły weekend w mediach pojawiły się spekulacje, że Kim Dzong Un nie żyje. Dzień później w niedzielę pociąg należący prawdopodobnie do przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una zaobserwowano na zdjęciach satelitarnych w nadmorskim mieście Wonsan – podała grupa 38 North.
Po rzekomej śmierci przywódcy Korei Północnej reżimowe media przekazały informację, że Kim Dzong Un napisał list. Jak informuje Daily Mail, rzekoma wiadomościom była skierowana do robotników. W liście dyktator podziękował za budowę kompleksu turystycznego w Wonsan. Co więcej, to najprawdopodobniej tam przebywa Kim. Świadczą o tym także zdjęcia satelitarne pociągu.
PAP/Daily Mail/38north.org
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET