`

Kobiety w drodze do Białego Domu. Analityk o potencjalnych kandydatkach

5 min. czytania
03.11.2022 14:55
Obserwuj nas na Google

Kobiety w amerykańskiej polityce mają coraz więcej do powiedzenia – mówi w podcaście „Współrzędne Świata” Mateusz Piotrowski, analityk Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Wskazuje kilka polityczek, które w przyszłości mogą zdobyć nominację w walce o Biały Dom.

Kamala Harris
fot. lev radin/Shutterstock

Amerykanie 8 listopada pójdą do urn. We wtorek wybiorą nową Izbę Reprezentantów, jedną trzecią składu Senatu oraz nowych gubernatorów w 36 stanach. Demokraci walczą o utrzymanie większości dla kadencji Joe Bidena w Białym Domu. Z kolei Republikanie liczą na przejęcie kontroli w Kongresie i odbudowanie swojej pozycji po prezydenturze Donalda Trumpa. 

Co ważne, z wyborów na wybory coraz więcej mają do powiedzenia kobiety. - Wzrost liczby kobiet rejestrujących się w spisie wyborców rośnie systematycznie od lat 80. ubiegłego wieku - komentuje Mateusz Piotrowski, analityk Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych.

Demokraci stawiają na kobiety

Analityk tłumaczy, że obecnie w Kongresie znajduje się najwięcej kobiet w historii. 123 zasiada w Izbie Reprezentantów (28,3 proc. całej izby), a 24 w 100-osobowym Senacie. - W całej historii Stanów Zjednoczonych w obu izbach Kongresu w ogóle zasiadało niecałe 400 kobiet. Ostatnie dwa cykle wyborcze w Kongresie były rekordowe pod tym względem – dodaje Piotrowski.

W tegorocznej kampanii szczególnie dużo miejsca za oceanem poświęca się tematowi aborcji. W czerwcu Sąd Najwyższy zmienił interpretację wyroku w sprawie Roe kontra Wade. - To była jedyna kodyfikacja dostępu do aborcji na poziomie federalnym. Dlatego ta kwestia została pozostawiona władzom poszczególnych stanów, które mogą nawet całkowicie zakazać aborcji – wyjaśnia analityk PISM.

Dodaje: - Ten temat w kampanii spadł demokratom z nieba. Rosnąca inflacja jest zabójcza dla Amerykanów, a 5 dolarów za galon benzyny to dla nich koszty astronomiczne. Dlatego demokraci oparli kampanie o temat aborcji.

Aby kobiety znalazły się na ostatniej prostej wyborczego wyścigu, na poziomie stanowym czy krajowym, muszą przejść żmudny proces (podobnie jak mężczyźni). Czasem zdarzają się wyjątki. - Alexandria Ocasio-Cortez praktycznie z niczego dostała się na poziom federalny – nie musiała robić kariery na poziomie miejskim i stanowym. Takie przykłady wśród demokratów się zdarzają, ale w Partii Republikańskiej ta kariera jest znacznie dłuższa – mówi Piotrowski. Dodaje, że nadal między kandydatem a wyborcami może być różnica dwóch pokoleń.

Fot.

Nowojorczanka Ocasio Cortez w 2018 r. pokonała w prawyborach znacznie bardziej faworyzowanego polityka Joego Crowleya. W wieku 29 lat została najmłodszą kongresmenką. Jest przedstawicielką progresywnej frakcji demokratów. - Ona jest jedną z najbardziej skrajnych progresywistek, która centrystów przyprawia o ból głowy. Popiera stworzenie bardzo opiekuńczego państwa, nawet jak na europejskie standardy. Takich propozycji nie da się wprowadzić nawet w ciągu dekady. Wątpię, by Cortez miała szanse w prawyborach prezydenckich nawet za kilka lat. Jest kandydatką zbyt polaryzującą, która nie zdobędzie poparcia wśród republikanów czy wyborców niezdecydowanych – wyjaśnia.

Wśród potencjalnych kandydatek demokratów na prezydenta nie można zapominać o Kamali Harris. Pierwsza w historii kobieta na stanowisku wiceprezydenta największe szanse miała dwa lata temu. - Miała wszystko, żeby wygrać prawybory w Partii Demokratycznej w 2020 r. Nawet dobrze sobie poradziła w jednej z debat. W szczytowym momencie miała aż 15 proc. poparcia. Jednak kompletnie nie potrafiła tego wykorzystać. Ostatecznie wycofała się z wyścigu o nominacje – dodaje. Jeśli Joe Biden będzie ubiegał się o reelekcję, to Harris prawdopodobnie pozostanie na swoim stanowisku i jej ewentualny samodzielny start będzie możliwy dopiero w 2028 roku.

Fot.

- W szeregach demokratów niewiele mówi się o kandydacie. Stawiane są pytania o Bidena, raczej w kontekście negatywnym. Większość wyborców, zwłaszcza młodszych, nie chce jego kandydatury i woli prawybory. Wielu demokratów myśli: „Jeśli jesteśmy w stanie wybrać pierwszego czarnoskórego prezydenta, pierwszą kandydatkę kobietę i pierwszą kobietę wiceprezydent, to zróbmy z tym coś dalej. Nie musimy wybierać białego mężczyzny”. Tym bardziej że elekcja 2020 r. była z udziałem najstarszych kandydatów w historii z obydwu partii.

W ostatnich miesiącach głośno było o spikerce Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, która na początku sierpnia odwiedziła Tajwan. Mateusz Piotrowski komentuje: - Obawiam się, że ona będzie coraz mniej rzucać cień na amerykańską politykę. Zawsze była aktywna w polityce zagranicznej. To, że pojawiła się na Tajwanie i była zaangażowana w poparcie dla Ukrainy, było próbą zarysowania jej dziedzictwa. Ma 82 lata, od trzydziestu lat jest obecna w Kongresie, ale to już koniec jej kariery politycznej. Ubiega się o reelekcje, ale jej głos będzie słabnący. Może być pomocny w rozmowach, aby zjednoczyć partię, ale to nie od niej będzie zależeć kierunek rozwoju demokratów.

Fot.

W ocenie analityka bardzo małe szanse na ponowną prezydencką nominację ma Hillary Clinton. - Przepadła w politycznych odmętach. Pojawiała się jeszcze w 2020 r., kiedy sondażownie badały grunt pod jej ewentualne ponowne starcie z Trumpem, ale nawet wśród demokratów ten pomysł się nie podobał. Miała ogromny elektorat negatywny – dodaje. Nie wyklucza, że w przyszłości w politykę mocniej zaangażuje się była pierwsza dama Michelle Obama, która utrzymuje wysokie zaufanie Amerykanów. Obecnie jednak nie wyraża takiego zainteresowania.

Redakcja poleca

Córka Cheneya i zwolenniczki Trumpa

Coraz więcej kobiet jest również obecnych wśród republikanów, ale nieporównywalnie mniej niż u konkurencyjnej partii. - Na 123 kobiety w Izbie Reprezentantów zaledwie 32 to republikanki, więc są daleko w tyle za demokratami, ale jeszcze dwa lata temu było tylko 13 republikanek – wyjaśnia gość podcastu „Współrzędne Świata”.

Republikanki podzielone są, podobnie jak ich męscy koledzy, na zwolenniczki i przeciwniczki trumpizmu. W drugiej grupie prym wiedzie Liz Cheney. Córka byłego wiceprezydenta Dicka Cheneya uważa się za ideową konserwatystkę i przeciwniczkę Donalda Trumpa. Jest również wiceszefową komisji Izby Reprezentantów w sprawie szturmu na Kapitol - jako jedyna z dwóch od republikanów.

Fot.

- Liz Cheney jest ginącym głosem w Partii Republikańskiej. W swoim okręgu przegrała prawybory do Kongresu z kandydatem popieranym przez Trumpa. Komisja dotycząca 6 stycznia to dla wielu republikanów i wyborców zdrada, dlatego nie chcieli w niej uczestniczyć.

W grupie zwolenniczek Trumpa szczególnie obecne w mediach są dwie kongresmenki: Marjorie Taylor Greene ze stanu Georgia i Lauren Boebert z Kolorado. Rozpowszechniają teorie spiskowe, sprzeciwiają się restrykcjom covidowym, domagały się ponownego przeliczenia głosów po przegranej Trumpa i lobbują za utrzymaniem powszechnego dostępu do broni.

- To są najbardziej kontrowersyjne członkinie Izby Reprezentantów. Wybiły się na teorii tzw. Qanon, która dotyczy m.in. pedofilii wśród demokratów. Z jednej strony republikanie otwierają się na kobiety, z drugiej są to bardzo kontrowersyjne kandydatki, które na pewno zdobędą reelekcje. Antycovidowe stanowiska znalazły poklask w Partii Republikańskiej – komentuje analityk PISM.

Fot.

Piotrowski wspomina również o dwóch kobietach w szeregach republikanów: byłej ambasador USA przy ONZ Nikki Haley oraz gubernator Dakoty Południowej Kristi Noem. - Też „walczyła” z obowiązkiem noszenia maseczek. Jej nazwisko pojawia się jako przyszła potencjalna kandydatka republikanów na prezydenta – mówi Piotrowski.

W podsumowaniu analityk PISM tłumaczy, że według obecnych sondaży za dwa lata bardzo prawdopodobne jest kolejne prezydenckie starcie dwóch mężczyzn w podeszłym wieku: Joe Bidena i Donalda Trumpa. To jednak może się zmienić już po najbliższych wyborach do Kongresu, które wpłyną na nominacje prezydenckie wśród demokratów i republikanów.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET