Myśliwy z RPA został zjedzony przez krokodyle
Scott van Zyl, myśliwy z RPA, który organizował profesjonalne polowania, zginął podczas jednego z nich. Został zjedzony przez dwa krokodyle nilowe. 44-latek na Facebooku często chwalił się swoimi zdobyczami. - To kara za zabijanie zwierząt dla zabawy - komentują internauci.
Van Zyl wybrał się na polowanie do Zimbabwe w towarzystwie swoich psów. Te po kilku godzinach same wróciły do obozu, co nigdy wcześniej się nie zdarzało. Najpierw podejrzewano, że myśliwy zagubił się w buszu. W poszukiwania zaangażowała się miejscowa policja, która śmigłowcem latała nad terenem polowania. Tuż przy brzegu rzeki Limpopo mundurowi zauważyli broń i plecak poszukiwanego. Wtedy stało się niemal pewne, że 44-latek został zjedzony przez krokodyle nilowe, które zamieszkują pobliską rzekę.
Niestrawione szczątki w żołądkach krokodyli
– W przełykach dwóch krokodyli znaleziono niestrawione ludzkie szczątki – komentował Sakkie Louwrens z ekipy poszukiwawczej, dodając, że w ciągu ostatniego miesiąca już cztery osoby padły ofiarą krokodyli nilowych. Jak twierdzą eksperci, jednym z powodów mogą być obfite deszcze, które powiększają koryta rzek i gady polują w miejscach, w których do tej pory nie były widywane. Inną teorię mają internauci, którzy w komentarzach piszą, że taka śmierć to rodzaj karmy, która dopadła mężczyznę żyjącego z zabijania zwierząt dla sportu.
Kara za urządzanie polowań
Teraz biegli sądowi zbadają i potwierdzą, czy zawartość żołądków krokodyli to na pewno Scott van Zyl. Zapalony myśliwy osierocił dwoje dzieci, które jak widać na facebookowym profilu myśliwego, już zostały nauczone strzelania do zwierząt.
RadioZET.pl/tvn24.pl/strz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET