`

Analitycy: Rosjanie zajęli kolejne miasto w Donbasie

3 min. czytania
03.07.2022 08:46
Obserwuj nas na Google

Siły ukraińskie prawdopodobnie wycofały się z Lisiczańska na wschodzie Ukrainy – ocenił amerykański ośrodek analityczny Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Doniesienia te nie zostały jak dotąd potwierdzone przez władze w Kijowie.

Bitwa o Lisiczańsk
fot. ANATOLII STEPANOV/AFP/East News (ilustracyjne)

Rosja deklaruje przejęcie kontroli nad Lisiczańskiem w Donbasie. ISW przeanalizował nagranie wideo z Lisiczańska, na którym, według ekspertów, widać rosyjskich żołnierzy znajdujących się w północnych i północno-wschodnich dzielnicach. W ocenie think tanku mogłoby to sugerować, że w mieście 2 lipca (w sobotę) nie było już sił ukraińskich albo było ich niewiele.

Ukraińscy urzędnicy nie ogłosili publicznie wycofania garnizonu broniącego Lisiczańska. Doradca szefa MSZ Ukrainy Wadym Denysenko oceniał natomiast, że Rosjanie z "dużym prawdopodobieństwem" zajmą Lisiczańsk, ale trudno będzie im osiągać postępy w obwodzie donieckim za Słowiańskiem i Kramatorskiem – przekazał ISW.

Redakcja poleca

Bitwa o Donbas. Lisiczańsk pod kontrolą Rosjan?

Rzecznik ukraińskiej Gwardii Narodowej Rusłan Muzyczuk oświadczył w sobotę, że wokół Lisiczańska trwają walki, lecz miasto nie zostało okrążone przez wojska rosyjskie i wciąż znajduje się pod kontrolą Ukraińców. Według ISW te informacje są jednak nieaktualne.

Instytut ocenił, że w nadchodzących dniach siły rosyjskie przejmą kontrolę nad pozostałymi obszarami obwodu ługańskiego, a następnie ich priorytetem stanie się prawdopodobnie atakowanie ukraińskich pozycji w Siwersku w obwodzie donieckim, zanim skupią się na ofensywie w kierunku Słowiańska i Bachmutu.

Wycofanie się sił ukraińskich do Siwerska pozwoli im zmniejszyć ryzyko okrążenia przez Rosjan. Ukraińcy mogą również kontynuować walkę, przy jednoczesnym wycofywaniu się na pozycje w pobliżu odcinka drogi E40 pomiędzy Słowiańskiem a Bachmutem – napisano w raporcie.

Tymczasem rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało zdjęcia z rzekomej inspekcji wojsk przez generała Walerija Gierasimowa, mające zapewne dowieść, że wciąż pełni on funkcję szefa sztabu generalnego. Była to najprawdopodobniej reakcja na spekulacje, że Gierasimow został odwołany w ramach czystek wśród oficerów, związanych z niewystarczającymi postępami rosyjskiej inwazji.

Nie zamieszczono jednak żadnego nagrania, a zdjęcia nie są jednoznacznym dowodem, że Gierasimow przebywał w ostatnim czasie na Ukrainie. Ich publikacja wskazuje jednak na to, że Kreml jest wrażliwy na punkcie doniesień o czystkach wśród wysokiej rangi oficerów. Rosyjskie władze próbują odzyskać zaufanie do dowódców w obliczu zmian organizacyjnych i dużych strat osobowych ponoszonych na Ukrainie – podkreślili eksperci ISW.

"Miasto jest w ogniu"

W Lisiczańsku wojska rosyjskie "doszczętnie zniszczyły" ostrzałami budynki administracyjne; siły najeźdźcy posuwają się naprzód i umacniają się w mieście – poinformował w niedzielę szef administracji obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.

"Rosjanie umacniają się w rejonie Lisiczańska, miasto jest w ogniu" - napisał Hajdaj w niedzielę rano na Telegramie. "Wydaje się, że okupanci rzucili wszystkie siły na Lisiczańsk" - ocenił.

Podkreślił, że taktyka ataku na miasto spowodowała wielkie zniszczenia. "Jeśli w Siewierodoniecku w ciągu miesiąca walk miejskich pozostały domy i budynki administracyjne, to w Lisiczańsku w ciągu krótkiego czasu takie same budynki administracyjne zostały doszczętnie zniszczone" - wyjaśnił. Dodał następnie: "(Rosjanie) ponoszą znaczne straty, ale uparcie posuwają się naprzód. Umacniają się w mieście, a także w Werchniokamjance i nadal niszczą zamieszkane rejony".

Gubernator potwierdził tym samym doniesienia amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną, że oddziały wroga wkroczyły do Lisiczańska. W najnowszym raporcie think tanku przekazano, że siły ukraińskie wycofały się z miasta, by uniknąć okrążenia przez najeźdźców i kontynuować walkę na bardziej sprzyjających pozycjach.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET