Meteoryt spadł na dom. Świadkowie widzieli kulę ognia
Mieszkaniec północnej Kalifornii stracił dom w pożarze. Amerykanin twierdzi, że budynek doszczętnie spłonął po tym, jak spadł na niego meteoryt. Potwierdzają to relacje świadków, którzy widzieli ognistą kulę spadającą z nieba.
- Usłyszałem ogromny huk. Poczułem dym i wyszedłem na ganek, który zajął się ogniem – relacjonował w rozmowie z lokalną telewizją KCRA Dustin Procita. Mężczyzna zdążył tylko chwycić psa i uciekł z budynku. Drugie zwierzę zginęło w pożarze.
Meteoryt spadł na dom w Kalifornii. Świadkowie widzieli kulę ognia
Mieszkaniec hrabstwa Nevada w Kalifornii powiedział, że świadkowie mówili o meteorycie. - Nie widziałem, co to było, ale od wszystkich, z którymi rozmawiałem, słyszałem, że zobaczyli płonącą kulę ognia spadającą z nieba - kontynuował.
Amerykanin być może by nie uwierzył, gdyby nie zobaczył nagrania. Sam określił niecodzienne zjawisko jako "płonącą piłkę do koszykówki". Dodał, że "cieszy się, że meteoryt spadł 10 metrów, a nie metr od niego".
Straż pożarna wyjaśnia, co spowodowało pożar budynku. Kapitan strażaków Josh Miller powiedział stacji KCRA, że był to meteoryt albo asteroida. - Jedno z dwóch - podkreślił. I dodał, że najpierw był sceptyczny, kiedy usłyszał o "ognistej kuli" od jednej osoby. - Ale potem zaczęło przychodzić coraz więcej świadków - relacjonował.
Według ekspertów szanse na uderzenie przez meteoryt są bardzo niewielkie, chociaż zdarzało się to już wcześniej.
Właściciel domu uważa, że to zdarzenie może przynieść mu szczęście. - Mówią, że to szansa 1 do 4 miliardów, więc myślę, że mogę dziś kupić los na loterii - podsumował.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET