Rosjanin wybrał się ze swoim kuzynem i trzema psami na łowy do lasu. Dwa psy zostały w samochodzie, najstarszy ogar towarzyszył mężczyźnie bezpośrednio podczas polowania.
Mężczyzna, który został postrzelony, tłumaczył w karetce, że gdy wrócił z polowania, otworzył bagażnik — wtedy jeden z psów miał zahaczyć o spust broni trzymanej przez 64-letniego miłośnika polowań.
Myśliwy postrzelił kolegę. Usłyszał zarzutPolicjanci nie są pewni, czy wypadek na pewno dokładnie miał taki przebieg. Swietłana Newierowa ze związku łowieckiego w Rosji podaje inną wersję — jej zdaniem broń mogła znajdować się na skórzanym pasku krewnego ofiary i wystrzelić, gdy została przypadkowo potrącona przez psa. Tierechow mógł więc bronić kuzyna, twierdząc, że to on trzymał w dłoniach dubeltówkę.
Myśliwy postrzelony na polowaniu. Myślał, że to dzikMężczyzny nie udało się uratować. Niestety zmarł podczas drogi do szpitala.
RadioZET.pl/SI
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET